Yamashiro
- 2016-01-24
- adamhary86

- Okręty, statki, żaglowce
Niniejszy model przedstawia poczciwego już Yamashiro w skali 1:300. Jeszcze nie widziałem na żadnym forum w pełni skończonego tego pancernika wraz z częścią podwodną :D. Pancernik sam w sobie jest bardzo ładny, zresztą jak wszystkie japońskie pancerniki:). Yamashiro pomimo tak małej skali jest dość szczegółowy i może podobać się niejednemu modelarzowi. Sam model sklejał się dość dobrze pomimo kilku małych utrudnień. Działa artylerii głównej nie są idealnie zaprojektowane a kadłub nie wyszedł mi idealnie z powodu sporego już wieku kartonu. Najwięcej czasu zajmuję wysoka pagoda (spora ilość części i bardzo małe okna w tej skali). Z racji słabej jakości kartonu i samego koloru modelu (według mnie nierealistyczny odcień szarości dla tego pancernika ) został on w całości pomalowany. Model został ukończony prawie dwa lata temu i niestety zdążył już go dotknąć duch czasu:) W pełni mogę polecić ten model osobom które chcą mieć piękny pancernik a jednocześnie nie mają miejsca na olbrzymy w skali 1:200. Przepraszam za jakość zdjęć:)
Komentarze
-
A ja jak zwykle stwierdzę, że malowanie po całości jest passe (sorry RUMAQ ;). Wiem wiem nudny jestem i się powtarzam, ale model traci za dużo przez takie traktowanie. To się sprawdza w plastiku ale nie na kartonie zwłaszcza w mniejszych skalach gdzie część detali jest nadrukowana. Kiepski papier ok, ale zawsze warto zrobić reprint na dobrym laserze (zapomnieć o Lexmarkach itp.) i na dobrym gatunkowo papierku. Obecnie przerabiam 3 pozycje starego MM z sentymentu ;) (waloryzacja, poprawa koloru i detali) i wychodzi naprawdę nieźle. Doceniam wkład pracy ale MT z tego nie będzie. Pozdrawiam.
-
Hmm,po tym malowaniu nie bardzo mi leży :-\ Ale szacun za walkę z konkretnym modelem :-) Fajna ta fotka z Arc Royalem.Wygląda przy nim jak łupina pana Maluśkiewicza :-)
-
Hmm,po tym malowaniu nie bardzo mi leży :-\ Ale szacun za walkę z konkretnym modelem :-) Fajna ta fotka z Arc Royalem.Wygląda przy nim jak łupina pana Maluśkiewicza :-)
-
A mi się podoba, te prawdziwe okręty nie były takie idealne jak my modelrze je robimy, tam było masę wgnieceń, nierówności itp. Za zabranie się za takiego giganta 10ka, za wykonanie 8, w sumie dam 9, pozdrawiam!
-
A mi się podoba, te prawdziwe okręty nie były takie idealne jak my modelrze je robimy, tam było masę wgnieceń, nierówności itp. Za zabranie się za takiego giganta 10ka, za wykonanie 8, w sumie dam 9, pozdrawiam!
-
Widać ogrom pracy włożonej w ten model.Wykonanie na całkiem niezłym poziomie mimo kilku błędów i słabej jakości zdjęć.Moja ocena to 9/5/2
-
Widać ogrom pracy włożonej w ten model.Wykonanie na całkiem niezłym poziomie mimo kilku błędów i słabej jakości zdjęć.Moja ocena to 9/5/2
-
Jestem bardziej ciekaw tego lotniskowca. Zawsze marzyłem skleić takie cudo z małymi samolocikami od kiedy wpadł mi w ręce HMS Ark Royal na początku lat 90-tych. Niestety na razie nigdy nie udało mi się zabrać za taki okręt. Wracając do Yamashiro całkiem dobrze wyszedł i daję 9.
-
Jestem bardziej ciekaw tego lotniskowca. Zawsze marzyłem skleić takie cudo z małymi samolocikami od kiedy wpadł mi w ręce HMS Ark Royal na początku lat 90-tych. Niestety na razie nigdy nie udało mi się zabrać za taki okręt. Wracając do Yamashiro całkiem dobrze wyszedł i daję 9.
-
Moim zdaniem mała skala to większe wyzwanie. Trochę ci nie poszło z kadłubem. Wiem, że 1:200 jest wielki. Ale nie jest przez to wcale trudniejszy. A można rozwinąć skrzydła. Wszystko niżej Rumak wymienił.
-
Moim zdaniem mała skala to większe wyzwanie. Trochę ci nie poszło z kadłubem. Wiem, że 1:200 jest wielki. Ale nie jest przez to wcale trudniejszy. A można rozwinąć skrzydła. Wszystko niżej Rumak wymienił.
-
Z udostępnionych zdjęć widać sporo włożonej pracy. Niestety, aparat fotograficzny jest tak złośliwy, że pokaże każde najdrobniejsze uchybienie. Pokazał wyraźnie odznaczające się żebra części poszycia dna i dziobu. Widoczne szczeliny poszycia na burcie, oraz w wieżach artylerii głównej. Osłony luf (wykonane chyba z chusteczek higienicznych)są z lekka za grube i powinny być bardziej szare. Wycięte okna w nadbudówkach "falują". Przy modelach w małej skali,- chyba lepiej je nie wycinać. Miejscami falują również relingi. Przydała by się też podstawka dla okrętu. Najważniejsze, że model cieszy wykonawcę, a opisane niedokładności przy następnym modelu zostaną wyeliminowane.
-
Z udostępnionych zdjęć widać sporo włożonej pracy. Niestety, aparat fotograficzny jest tak złośliwy, że pokaże każde najdrobniejsze uchybienie. Pokazał wyraźnie odznaczające się żebra części poszycia dna i dziobu. Widoczne szczeliny poszycia na burcie, oraz w wieżach artylerii głównej. Osłony luf (wykonane chyba z chusteczek higienicznych)są z lekka za grube i powinny być bardziej szare. Wycięte okna w nadbudówkach "falują". Przy modelach w małej skali,- chyba lepiej je nie wycinać. Miejscami falują również relingi. Przydała by się też podstawka dla okrętu. Najważniejsze, że model cieszy wykonawcę, a opisane niedokładności przy następnym modelu zostaną wyeliminowane.
-
cudo... ode mnie max :P
-
cudo... ode mnie max :P
A ja jak zwykle stwierdzę, że malowanie po całości jest passe (sorry RUMAQ ;). Wiem wiem nudny jestem i się powtarzam, ale model traci za dużo przez takie traktowanie. To się sprawdza w plastiku ale nie na kartonie zwłaszcza w mniejszych skalach gdzie część detali jest nadrukowana. Kiepski papier ok, ale zawsze warto zrobić reprint na dobrym laserze (zapomnieć o Lexmarkach itp.) i na dobrym gatunkowo papierku. Obecnie przerabiam 3 pozycje starego MM z sentymentu ;) (waloryzacja, poprawa koloru i detali) i wychodzi naprawdę nieźle. Doceniam wkład pracy ale MT z tego nie będzie. Pozdrawiam.