Ansaldo A.1 ,,Balilla’’ (Polskie Lotnictwo Wojskowe, 7 Eskadra Myśliwska)

Ansaldo A.1 ,,Balilla’’ (Polskie Lotnictwo Wojskowe, 7 Eskadra Myśliwska)
  • Samoloty, śmigłowce, szybowce, rakiety
  • Galeria
Wydanie: 2014 No11-12 Wojna Polsko-Bolszewicka 1920 Seria: Mikrolotnictwo Wydawnictwo: WAK Skala: 1:50

Ansaldo A.1 ,,Balilla’’ Polskie Lotnictwo Wojskowe. Pilot: kapitan Merian C. Cooper (Ochotnik z USA), 7 Eskadra Myśliwska im. Tadeusza Kościuszki. Lotnisko Hołoby, Polska. Wojna Polsko – Bolszewicka – lipiec 1920 roku. Model w skali 1:50 wydany przez WAK w serii ,,Mikrolotnictwo’’ wraz z polskim Albatrosem (Oef.) D. III i sowieckimi Spad VIIC1 oraz Nieuport 24bis. Albatrosa skleiłem przed dwoma laty, zaczęty zaś kadłub ,,Balilli’’ leżał w szafce. Jako że powoli zbliża się setna rocznica Polskich Sił Powietznych, a mi jakoś zaczęło brakować biało – czerwonych szachownic na modelach, postanowiłem dokończyć niniejszy modelik, co zajęło mi całe dwa dni. Model przedstawia maszynę z 7 Eskadry Myśliwskiej, na której latał jeden z siedemnastu amerykańskich ochotników walczących w szeregach tej jednostki w czasie Wojny z Sowietami w latach 1919 – 1920, kapitan Merian C. Cooper. Przed I Wojną Światową dziennikarz. Poszukując przygód, po wybuchu wojny światowej, w 1916 wstąpił do amerykańskiej Gwardii Narodowej i uczestniczył w poszukiwaniach Pancho Villi na pograniczu z Meksykiem. Chcąc zostać lotnikiem, ukończył w 1917 szkołę pilotażu w Nowym Jorku, po czym wstąpił do Amerykańskiego Korpusu Ekspedycyjnego wysłanego do Europy. Jesienią 1918 pilotując samolot rozpoznawczy został zestrzelony nad Niemcami, lądował przymusowo, doznał poparzeń i dostał się do niewoli. Po zawieszeniu broni 11 listopada 1918, powrócił do Francji, po czym przyjechał do Polski w lutym 1919 w ramach misji ARA (American Relief Administration), która pod kierunkiem Herberta Hoovera niosła pomoc humanitarną zniszczonej Europie. Cooper przydzielony został do misji żywnościowej we Lwowie, gdzie poznał gen. Tadeusza Rozwadowskiego, z którym rozmawiał o sensie użycia lotnictwa polskiego na kresach. Cooper miał pewne związki z Polską, gdyż jego prapradziad pułkownik John Cooper walczył w bitwie pod Savannah u boku Kazimierza Pułaskiego i uważał go za przyjaciela. Pamięć o tym przekazywana z pokolenia na pokolenie spowodowała, że Merian Cooper postanowił spłacić Polsce dług wdzięczności. Podczas pobytu w Paryżu zgłosił się do szefa polskiej misji wojskowej generała Tadeusza Rozwadowskiego, któremu zaoferował gotowość służenia Polsce także na linii frontu. Był lotnikiem; oficerów tej broni bardzo brakowało, więc w porozumieniu z gen. Rozwadowskim pojechał do Warszawy, gdzie ponowił swą ofertę Naczelnikowi Państwa Józefowi Piłsudskiemu. Piłsudski przyjął ofertę niechętnie, miał stwierdzić że najemników nie potrzebujemy, jednak, po krótkim wahaniu, wyraził zgodę na zwerbowanie kilku doświadczonych lotników amerykańskich, w związku z czym Cooper wrócił na początku lipca 1919 do Paryża. Spotkał tam wybierającego się właśnie do Polski majora Cedrika Fauntleroya, którego namówił do swojej idei i wspólnie zebrali dalszych lotników amerykańskich gotowych do służby w Polsce. W połowie września 1919 grupa ośmiu amerykańskich lotników przybyła do Polski. Zostali przydzieleni do 7 Eskadry Myśliwskiej, stacjonującej na lotnisku Lewandówka pod Lwowem. Od grudnia 1919 Eskadra przyjęła nazwę 7. Eskadry Myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki. Cooper został zastępcą dowódcy eskadry, mjr. Fauntleroya oraz dowodził jedną z jej dwóch grup. W kwietniu 1920, eskadra wkroczyła do walki na froncie polsko-bolszewickim, przebazowując do miasta Połonne, a następnie do Berdyczowa i Białej Cerkwi. Uczestniczyła ona w natarciu polskim na Kijów („wyprawie kijowskiej”). Cooper wraz z innymi pilotami latał aktywnie na rozpoznanie i zwalczanie oddziałów 1 Armii Konnej ostrzeliwując jej oddziały z karabinów maszynowych i obrzucając granatami. W połowie maja, klucz trzech samolotów pod dowództwem Coopera został przejściowo wydzielony do osłony jednostek bombowych operujących z Kijowa przeciw żegludze na Dnieprze. Podczas wycofywania się sił polskich pod naciskiem ofensywy radzieckiej eskadra w dalszym ciągu była intensywnie wykorzystywana; podczas startu w Berdyczowie samoloty Coopera i Crawforda zostały uszkodzone przez kawalerię Budionnego, lecz zdołali oni uciec pieszo spod bezpośredniego zagrożenia. Pod koniec czerwca, Cooper został dowódcą eskadry, skierowanej ponownie do Lwowa. 13 lipca 1920 samolot Coopera został zestrzelony przez bolszewików i wylądował przymusowo za linią wroga. Został uznany w Polsce za zaginionego, w rzeczywistości jednak trafił do niewoli, gdzie po nieudanej próbie ucieczki został skierowany do oddziału oczyszczającego tory kolejowe pod Moskwą. Przy pomocy dwóch innych polskich jeńców, por. Sokołowskiego i kpt. Zalewskiego, udało mu się uciec i po przejściu 700 kilometrów dotrzeć w kwietniu 1921 na Łotwę, następnie do Polski. Po zakończeniu wojny Cooper powrócił do Stanów Zjednoczonych, gdzie ponownie pracował jako dziennikarz, jednocześnie z zamiłowania podróżował po mało uczęszczanych miejscach świata. Stał się dokumentalistą i producentem filmowym w Hollywood. Najpopularniejszym jego filmem był ,,King Kong’’ z 1933. W latach 20. i 30. Cooper stale utrzymywał związki z Polską i Polakami. Po uderzeniu Niemiec na Polskę, w 1939, zorganizował koncert charytatywny, z których dochód przeznaczony był na pomoc Polsce. W czasie wojny opiekował się Polakami przebywającymi na terenie USA oraz spotykał się z polskimi władzami. Będąc w Anglii nawiązał również kontakty z polskim Dywizjonem 303, który kontynuował tradycje Eskadry Kościuszkowskiej. Po wojnie utrzymywał natomiast kontakty z polskimi lotnikami, którzy wyemigrowali do USA. Zmarł na chorobę nowotworową 21 kwietnia 1973 w San Diego, w Kalifornii. Kawaler Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari (z rąk marsz. Józefa Piłsudskiego po powrocie z niewoli), Krzyża Walecznych, Polowej Odznaki Pilota oraz amerykańskiego Distinguished Service Cross, którego nie przyjął ze względów honorowych. W 1966 Cooper został uhonorowany za zasługi dla Polski przez Rząd Polski na emigracji Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Jego wizerunek widnieje na stateczniku pionowym myśliwca MiG-29 nr taktyczny 105 z 23 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. Wizerunek został naniesiony w ramach projektu „Kosynierzy Warszawy” zorganizowanego przez Fundację Historyczną Lotnictwa Polskiego. O przygodach 7 Eskadry na froncie galicyjskim, atakach na konarmię Budionnego, ciągłych zmianach lotnisk i ciężkich warunkach służby w obronie granic Rzeczpospolitej (oraz innych państw europejskich) przed nadciagającą falą bolszewizmu, można poczytać w dostępnych publikacjach m.in. w książce Roberta F. Karolevitz’a i Rossa S. Fenn’a ,,Dług Honorowy’’. Polecam również krótki film dokumentalny ,,Siedemnastu Wspaniałych’’.

  • Wykonanie:
  • Skala trudnosci:
  • Prezentacja:
Merian C. Cooperna kadłubie Albatrosa (Oef.)D.III - 1920 rok. Amerykańscy ochotnicy, Merian C. Cooper i Cedric Fauntleroy, piloci 7 Eskadry Myśliwskiej (1920 ROK) Merian Cooper w mundurze Sił Powietrznych RP MiG-29 nr. 105 z 23 Bazy Lotnictwa Taktycznego z portretami Meriana C. Cooper'a na statecznikach (2016 rok) MiG-29 nr. 105 z 23 Bazy Lotnictwa Taktycznego z portretami Meriana C. Cooper'a na statecznikach (2016 rok)

Komentarze

  1. Jacek-KP2017-10-24 18:11:55

    Dodam jeszcze jedną ciekawostkę. Niedawno natknąłem się na informację, że po II Wojnie Św. M.Cooper był w USA producentem i reżyserem filmowym (King Kong), ale to, co mnie zaskoczyło, to fakt, że uznawany jest za ojca Macieja Słomczyńskiego - polskiego autora kryminałów pisanych pod pseudonimem Joe Alex! Zaczytywałem się kiedyś tymi kryminałami. Do dzisiaj zachwycają tajemniczością i malowniczym stylem.

  1. And Di2017-09-12 13:51:13

    Sam w sobie to może model nie za piękny, ale lubię stare modele. A historia, gotowa na film. A co ciekawe pewnie znalazł by się dość łatwo jakiś sponsor z zagranicy, bo postać znana w USA.

  1. peter2017-09-10 15:36:03

    Ciekawy rys historyczny no i oczywiście samo wykonanie modelu bardzo ładne.

  1. szaman2017-09-08 14:48:25

    No i ładnie, jak zwykle

  1. Jacek-KP2017-09-07 23:28:00

    Wspaniała historia - dobrze, że wstawiłeś tutaj opowieść o Cooperze. Za to cenię Kartonówki - dzięki dociekliwości modelarzy, poznajemy kawałki historii. Całkiem fajne te samolociki. WAK już od pewnego czasu wypuszcza duety w skali 1:50. Tylko moim zdaniem mają za gruby papier do tych modeli. W Twoim modelu widać wyraźnie na końcówkach skrzydeł, że nie udało się ich dokładnie wyprofilować.

  1. Sokolica832017-09-07 17:03:57

    Fiu fiu...za sam opis (którego przeczytanie zajmuje całą chwilę) maxik sie nalezy . Perfekcja wykonania godna podziwu i pozazdroszczenia tak tez i najwyzszych ocen ktore otrzymal a MT dla Coopera za Konga

Rezultaty 0 - 6 z 6 pozycji

Zaloguj się aby podzielić się swoimi komentarzami z innymi.

Nie posiadasz konta na Kartonowki.pl? - Zarejestruj się i zostań jednym z Nas! Logowanie