Wracamy do korzeni Panowie.
Na macie wylądował teciak z Answera.Będzie to protoplasta słynnego Rudego o tym samym numerze,i z naszym orzełkiem.Jak wiemy filmowy czołg do końca nie odpowiada prawdzie historycznej.Kiedy formowała się polska armia w 1941,dostała na wyposażenie takie właśnie teciaki.Jak zwykle przed rozpoczęciem budowy zapuściłam "żurawia" do netu,i mamy niespodziankę.Jako,że model ma być odwzorowaniem czołgu z 1941,to już nie zgadzają się koła jezdne.Tutaj powinny być stalowe koła,ale pełne,i takie mam zamiar zrobić.
Co za lenistwo jakieś ogarnęło projektantów?????Szkielet modelu z syndromem krowich żeber,trzeba te wszystkie dziury połatać.Błotniki proponuję pociąć na kawałki.Klejenie ich tak,jak zaproponował autor może być trochę kłopotliwe.
P.S.Bandaże kół dostałam od kolegi Krystiana z Konradusa.
Michale filmowy Rudy jest póżną wersją T-34 z armatą 85mm,a tak naprawdę ten czołg dostali dopiero w odcinku,kiedy wracali na front ze szpitala,i kiedy zginął Olgierd.Tam pada takie zdanie z ust Wichury: dostaniecie nowy czołg z inną armatą.Twórcy filmu pewnie nie dysponowali modelem z armatą 76mm,albo uznali,że i tak nikt się nie połapie.
"Pancerne psy",to jest zupełnie inna para kaloszy.........
Rafale krawędzie przecieram bardzo drobnym papierem[800 lub 1000],bez nasączania.Farba natomiast pochodzi z mojej prywatnej mieszalni.Jak mówiłam wcześniej,kolor dobieram na oko.
Witojcie.
Dzisiaj solidnie podłubałam przy tanku.Jest już na czym oko zawiesić.Model opracowany jak do tej pory solidnie.Jedynie oklejka nr.15 w osłonie przekładni jest za długa.Parę rzeczy zrobiłam po mojemu.Haki holownicze zrobiłam na podstawie zdjęć,płyta silnikowa zrobiona po mojemu.Trzeba było wyciąć kratki wentylacyjne.To tyle,baj.
Moja kartonowa skorupa zaczyna przypominać czołg.Malowanie jeszcze trzeba poprawić,bo wyłażą jeszcze smugi podkładu.Mam zrobione koła napędowe i napinające,które musiałam trochę przerobić do moich potrzeb.Spód wanny pociągnęłam farbą z sodą oczyszczaną oraz mamy nity,włazy i brudzenie.Zaczęłam też dłubaninę przy gąsienicach.Ośki kół napędowych i napinających są grubo za duże.Aha,jeszcze jedno.Koła napinające wkleję przy zakładaniu gąsienic.
Cicho mi być.........koła już zrobione,i przyklejone.Mozolna to była robota.Najgorsze jest dzierganie tych dziurek i szczelinek w bandażach.Zrobiłam se "washa" po mojemu,czyli mały pędzelek krótko przycięty,i do roboty.Oczywiście użyłam pasteli.Położyłam warstwę lakieru i teraz mamy prawdziwą stal na czołgu,no może trochę prawdziwą.W gąsienicy pomału przybywa ogniw.
Odbiegnę od tematu trochę.Chciałam Wam pokazać dwa modele zrobione w różnych technikach.Standard i "upiększany".Sami oceńcie,który lepiej wygląda.Do tego SU-152 nie mogę się zebrać z gąsienicami......
No więc tak,farba podkładowa ma na celu pokrycie "starego" malowania.Ja zwykle robię kolor podobny do tego,którym będę malować kolor podstawowy.Unikasz w ten sposób malowania po raz enty i ewentualnego zalania farbą szczegółów modelu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zrobiłam wieżę,i strasznie się wpieniłam przy tym.Szkielet składa się dosłownie z pięciu wręg,i dziur pomiędzy nimi.Autor chyba miał zły dzień przy projektowaniu wieży.Ten szkielet można było rozrysować bardziej sensownie,bo się da.Dziury połatałam,ale niewiele na tym zyskałam.Boczną oklejkę wieży "zaglutowałam" od wewnętrznej strony,inaczej wszystko nam się zapadnie, gdyż nie ma tam żadnych wzmocnień.Do środka lufy wkleiłam wzmocnienie żeby nie odpadła jak się na nią dłużej popatrzy.W jarzmie zrobiłam otwór,bo wycinanka zakłada tylko przyklejenie lufy do niego.Muszę poprawić jeszcze kolor na osłonach rur wydechowych,troszkę jest za czerwony.
P.S.Na modelu jest kupa paprochów,ale to się posprząta........
Przynajmniej Ty mnie Łukasz rozumiesz.....................:-]
Pobawiłam się trochę kredkami.....................a przy okazji założyłam świeżą gąsienicę.Jeszcze jedna taka glizda do zrobienia.
P.S.Tata,z malowaniem czołgu jest tak samo, jak z malowaniem samochodu.Najpierw podkład,a potem reszta.
Dzisiaj mała aktualizacja tematu.Zrobiłam oznaczenia.Godło to kalki,numer taktyczny malowany ręcznie.Na kuper nakładłam trochę bambetli.Myślę,że kolejna aktualizacja będzie już końcową galerią.Oczywiście jak skleję do kupy drugą gąskę.
P.S.Jacku,ale ja nigdy nie umiałam owinąć sobie wokół palca żadnego faceta,a szkoda.................
Gofer wyskoczyłeś jak diabeł z pudełka,gdzie się podziewasz człowieku?
Z tym podkładem,to jest taka historia.Weżmy np.tygrysa królewskiego.Wymyśliłam sobie w nim inne malowanie.Kamuflaż naniesiony "fabrycznie" jest trójkolorowy.W przypadku mojego malowania naniesienie jasnego koloru wiąże się z niezliczoną ilością warstw farby.Malujesz,malujesz,a tu ciągle wyłazi jakiś niepotrzebny kolor.W tym przypadku lepiej jest położyć podkład w kolorze zbliżonym do koloru kamuflażu,tutaj chodzi mi o ten kolor piaskowy.Zrobiłam podkład delikatnie ciemniejszy,żeby póżniej mi się łatwiej malowało.Pierwszą i drugą warstwę podkładu maluję dość gęstą farbą.Następne warstwy nakładam po dokładnym wyschnięciu i jest to już farba mocno rozcieńczona.Jeżeli malujesz model w tym samym kolorze,np.zieleń na zieleń,to nie musisz dawać podkładu.W teciaku zrobiłam podkład ze względu na ten wściekły kolor brązowy,który ciężko byłoby mi zamalować farbą "właściwą",że się tak wyrażę.
Mam nadzieję,że wyraziłam się jasno.
Panowie.........................teciak skończony.Jutro wstawię galerię.Lina holownicza mojej produkcji,i może nie wygląda najlepiej,ale sama zrobiłam.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kilka słów o samym modelu,i opracowaniu.Części wycinanki spasowane idealnie,ale po macoszemu został potraktowany szkielet wanny i wieży.Klejenie,to sama przyjemność.