C-130 Hercules

Witam.Model wygrzebany z przepastnych czeluści internetu.Prezentuje się dość okazale,a jest wydrukowany na 26 stronach A3 plus rysunki.Po sklejeniu będzie miał ponad 90cm długości, 122cm rozpiętości i 34cm wysokości.Nie wiem jak jest ze składalnością oryginału,ale ten egzemplarz bije wszelkie rekordy niedokładności,a skleiłam już sporo skanów,z którymi nie miałam problemów.Po trzech dniach ciężkiej pracy udało mi się sklecić kabinę i część wyposażenia.Poszycie wewnętrzne nie pasowało mi kompletnie,ale coś tam wymodziłam,że wygląda "JAKO TAKO".Wylazła mi też szczelina na łączeniu kabiny z poszyciem,ale zalałam to wikolem.Zaparłam się i skończę go żeby nie wiem co.

szczeliny zalane wikolem jakie łaqdne dziury szlifowanie i malowanie tablica trochę zwaloryzowana tu się nagimnastykowałam

Z dalszą częścią kadłuba już nie było "takich łamigłówek".Pasuje nawet dobrze i wymyśliłam sobie,że go "szurnę" na czarno bo mi się strasznie podoba w takim malowaniu.Było trochę szlifowania wręg i nic poza tym.Znalazłam "cudowny klej" w sklepie dla plastyków.Jest konsystencji "wiórków" i można kleić naprawdę duże powierzchnie bez obawy,że pofaluje.Podłoga i sufit przedziału ładunkowego podklejona na brystol.

będzie czarny

Co do malowania to już sama nie wiem bo obejrzałam setki zdjęć i naprawdę Amerykanie wykazują tutaj dużą fantazję.Może go zrobię z tym kamuflażem na górze,a wzoruję się na fotkach on Naszego kolegi Oldboja.Posiada ten model,ale plastikowy i jest u niego w galerii.

Dzisiaj odpoczęłam i coś tam sobie polepiłam.Malowany sprayem,a to dlatego,że póżniej miałabym problemy tuż pod centropłatem na styku ze skrzydłami.Mam nadzieję,że mi wybaczycie.

Ciąg dalszy mordęgi.Mam zrobioną część ogonową,która mnie trochę wyprowadziła z równowagi.Szkielet jest obliczony na jedną wręgę,a trzeba wklejać podwójne no i było trochę poprawek.Po sklejeniu w całość przyszła kolej na rampę i tu się okazało,że jest za długa.Pocięłam wszystko na kawałki,dopasowałam i jakoś wyszło.

siłowniki

Dlatego,że ten kolor jest najbardziej zbliżony do oryginału.One naprawdę były malowane takim kolorem w środku.

Sobota,niedziela-trochę pokleiłam.Dzisiaj dokończyłam usterzenie pionowe.Oczywiście nie obyło się bez dziur,ale to już standard.Kurcze blade tylko "siedzi mi już na ogonie",ale wymyśliłam już sposób jak to zniwelować.Na razie nie powiem jak bo to będzie niespodzianka.Ster kierunku miał być ruchomy,ale oczywiście nie pasiło i jest na stałe.Przy kółkach zakurzyłam pół chałupy,ale się oszlifowałam jak kto głupi.

Powiem,że mam dylemat z tymi oznaczeniami.Może mi podpowiecie bo nie wiem czy zostawić znaki jednostki MAC USAF czy zrobić oznaczenia ze szturmowej wersji?

Szkielet skrzydeł to istna łamigłówka.Tam gdzie idą potrójne wręgi na mocowanie klap nic nie jest zaznaczone,a poza tym te,które są nijak nie wkleisz więc musiałam kombinować po swojemu.Jakoś to wyszło.Skrzydło ma już klapy i lotkę.Brakuje jeszcze końcówki skrzydła i śmigieł.Oznakowania zrobiłam,ale po mojemu wyszły po japońsku czyli "jako tako".Są identycznego rozmiaru jak w oryginale[na czarnym wyglądają jakoś tak malutko].To tyle z mojej strony.Pozdro...........

P.S.Już nie siedzi na ogonie.

skrzydło jest jeszcze nie wklejone tutaj trzeba trochę pokombinować a to mały dodatek do ładowni wręgi skrzydeł-niezła kupka elementy silnika coś do obciążenia-wupełnione nakrętkami

No i jestem "o poranku".Wzięłam się ostro do roboty żeby skończyć to "badziewie".Drugie skrzydło poszło dużo szybciej bo już wiedziałam co do czego.Swoją drogą wymyśliłam dobry sposób na klejenie różnego rodzaju kołpaków,a wykorzystałam do tego plastelinę.Wychodzą naprawdę elegancko.Parę fotek na koniec budowy i zapraszam do galerii.Odwrotnie se zdjęcia wkleiłam.

łopaty zrobiłam po swijemu to jest właśnie patent z plasteliną zbiornik paliwa żeberka w sosie własnym gotowy złom
Rezultaty 0 - 10 z 10 pozycji
Udostępnij publikację:

Dodany przez beata

beata
Jestem klubowiczem od 2009-06-02
myślę nad tym "co teraz?"