Od dzisiaj ciąg dalszy serialu o niemieckich konserwach.Jak zwykle model o nie typowym malowaniu-występuje w szarym garniturku.
Ciekawostką w tym typie tygrysa jest to,że posiadał dwa rodzaje gąsienic.Jedne o szerokości 520mm służyły do transportu,a drugie o szerokości 725mm używano w warunkach bojowych.Na obecnym etapie budowy nie ma co oglądac.Powstała skorupa oraz przednie i tylne zaczepy holownicze, co by się to wszystko nie łamało.Konstrukcja wanny jest bardzo prosta.Składa się z dwóch sklejonych ze sobą pudełek.Do środka tego górnego pudła wkleiłam dodatkowe wręgi,gdyż to wszystko miało tendencję do zapadania się.
Model jest opracowany w wersji podstawowej-to znaczy nie ma wnętrza,a mimo tego jest oznaczony jako 3 stopień trudności.Podejrzewam,że tym stopniem trudności są koła i zawieszenie.Trzeba tego wszystkiego wyciąc 52szt. i sklecic do kupy.
Czołg chcę zrobic w delikatnym kamuflażu zimowym,czy mi się to uda zobaczymy?
Wanna oklejona w całości.Muszę powiedziedż,że wszystko bardzo ładnie do siebie pasuje.Zrobiłam już dwa komplety wachaczy i męczę się z kołami.W międzyczasie,żeby nie zdurniec do reszty robię sobie inne klamoty.Mam tylko jednego babola w wydaniu,mianowicie jedna strona ma jaśniejszy kolor niż pozostałe.Teraz to już muszę brudzic na bank bo malowac nie mam zamiaru.
Ze zdjęciami coś się pomyśli,a kółeczek jest 8 kompletów na stronę.Z tym,że jedne składają się z 3 krążków,a drugie z 5.
Zrobiłam parę zdjec niemieckiej myśli technicznej.
Już wiem czemu ten model jest oznaczony jako bardzo trudny.Jest tyle malutkich duperelków,że trudno to w ręku utrzymac.Poza tym jest bardzo uszczegółowiony.Zrobiłam komplet filtrów,tłumiki i całą resztę na tylnej ściance.Błotników narazie nie przyklejam.
Aj,zapomniałabym.To miejsce oznaczone numerem 29 muszę zamalowac i dorobic skrzynkę we własnym zakresie...hihihi.W wycinance jej nie ma.
Dobry wieczór.
Dziś usłyszałam wreszcie pienia anielskie.Nastąpił cud i skończyłam koła.Jak wyżej pisałam model jest spasowany bardzo dobrze,ale.......tu jest własnie haczyk,że koła sobie projektant odpuścił.Chodzi mi o wręgi,które powinny na zdrowy rozsądek wzmaciac piasty,a nie ma ich.Dotyczy to zarówno kół napinających jak i napędzających,więc sobie sama dorobiłam,taka jestem mądra hihihi.Nie pasowały mi także obręcze kól napinających,które musiałam docinac.
Teraz mam problem z gąskami bo producent nie zaznaczył miejsc gdzie należy wkleic grzebienie.Z pojedynczym grzebieniem nie problem,ale tu idą dwa.I jak to zrobic żeby było dobrze.Muszę się z tym przespac.
Zakupiłam se laserowe gąski,tylko do głowy mi nie przyszło żeby przed sklejeniem koła napędowego sprawdzic czy wszystko gra.I okazuje się,że jest tutaj ten sam problem co miał nasz kochany Genereł.Koło napędowe jest za wąskie i tu mnie trafił jasny szlag.Co robic?Kleic koła jeszcze raz?Nigdy w życiu!Poszedł w ruch skalpel i jakoś udało mi się to bezboleśnie rozmontowac.....ufffff.Wstawiłam 3 dodatkowe krążki z tektury 1mm i teraz pasi,ale nie wygląda najlepiej.Pociecha w tym,że po założeniu gąsienicy nie będzie tego widac.Poza tym krążki mocujące koła do kadłuba są za małej średnicy,no ale tego też nie widac jak się zamontuje koło.
Przestroga dla wszystkich,którzy zamówią gąski w GPemie-sprawdż,czy pasuje koło napędowe!!!!!
Z grzebieniam też chyba wybrnęłam obronną ręką.Metodą prób i błędów jakoś to wszystko spasowałam mam nadzieję.
Marcinie-grzebienie kół przykleiłam do takiego rozstawu jaki obecnie jest,a i gąska prawie pomalowana.Wydaje mi się,że problem leży po stronie Gpemu bo gąski są kopią modelu,który obydwaj z Generałem robiliście.Koło napędowe idealnie pasuje do gąsek z wycinanki,a laserówki są po prostu szersze.
Niestety Answer nie przewidzał gąsek z pojedynczych ogniwek i są tylko paski.
Prace galernicze nad gąskami zostały zakończone i nie powiem co sobie myślałam przy nich,gdyż wszystko musiałaby wyciąc cenzura.
Grzebienie nie chciały wchodzic w koła bo szczeliny za wąskie,a niektóre zęby musiałam po prostu wyciąc.To są najgorsze gąski jakie zrobiłam,ale wina leży też po mojej stronie.Powinnam wcześniej sprawdzic.Mądry Polak po szkodzie.Skleiłam sobie żle błotniki,jakąś zacmę umysłową mam ostatnio.Odrywac nie będę,bo będzie wyglądac jeszcze gorzej.Jakiś pechowy ten tygrysek.
Rdza mi wychodzi jakoś sama z siebie.Biorę trzy lub cztery kredki i maluję.Przeważnie są to dwa brązy,szary i czarny.Można rozmazywac paluchami na większej powierzchni,a na małych używam patyczków higienicznych.
Skończyłam proszę państwa kadłub.Specjalnie zrobiłam fotki reflektora,żeby uzmysłowic jego wielkośc,a składa się z mnóstwa części.Wizjer kierowcy jest zbudowany z 5ciu elementów.W miejsce skrzyneczki z przodu,wkleiłam kanisterek.Skrzynki brak w wycinance podobnie jak tej tylnej nad błotnikiem.Jeszcze wieża i basta.
Kilka dni zeszło na składaniu do kupy wieży.Konstrukcję trochę powzmacniałam.a mianowicie do środka wkleiłam dodatkowy pasek brystolu żeby boki się nie zapadały.W miejscu,gdzie są te cienkie paski kartonu przy jarzmie wkleiłam dodatkowo tekturę 1mm.Właz dowódcy dostał od środka dodatkowe wręgi,gdyż jest to konstrukcja z okręgów o średnicy ponad 3cm.Teraz to wszystko ładnie się układa.Hamulec wylotowy to twardy orzech do zgryzienia i są problemy ze sklejeniem tego,bo jest więcej dziur niż papieru,ale udało się.No i miałam niezła zagwozdkę z montażem jarzma.Nie ma konkretnego rysunku i tutaj należy improwizowac.Poza tym płyta wklejona do osłony jest za duża i musiałam ją dopasowac.Wyszło chyba tak,jak powinno byc.
Na koniec parę uwag związanych z budową.Na pierwszy rzut oka model nie jest trudny.ale posiada dużą ilośc bardzo małych elementów,z którymi trzeba sobie poradzic.