Cześć pracy.Znowu będzie teciak.Obiecałam Ohotce,że relacja będzie dokładna.Zaczynamy.Wymyśliłam sobie,że mój tank będzie miał silnik.Czekam teraz na dawcę organów.Wycinanka jest dość uboga w detale i trzeba będzie sobie z tym poradzić.Szkielet jest złożony w zasadzie na sucho.Zrezygnowałam z jednej wręgi wewnątrz kadłuba,gdzie umieszczę silnik.Z tej ostatniej wręgi wykorzystałam tylko zewnętrzne trójkąty,do których są przyklejane boki kadłuba i błotniki.
Chciałam podziękować Jankowi Musiałowi,który to sprezentował mi wycinankę.
P.S.Koła brudziłam metodą na mokro,czyli pędzlem nakładam spirytus,a potem pastele(innym,suchym pędzlem).Na koniec fiksatywa dla zabezpieczenia pasteli.
Obiecałam foty i są.Była gimnastyka,ale to jeszcze nie koniec.Niby ten sam czołg,a różnice w wymiarach są kolosalne.Część elementów jest sklejona,a część siedzi na sucho.Tak na wszelki wypadek.Czas na silnik i zobaczymy,czy się zmieści.
P.S.Chciałam podziękować Jurkowi Janukowiczowi za okazaną pomoc oraz dostarczenie mi wycinanki.
W ślimaczym tempie dłubię dalej.Dopasowanie wnętrza,to normalnie syzyfowa robota.Ale widzę,że da się to złożyć do kupy.Jestem tylko rozczarowana poziomem detalizacji silnika i skrzyni biegów(to jest I wydanie JT34).W moim VT silnik był rozrysowany koncertowo.
Walczę dalej.Musiałam wkleić górę kadłuba,bo czołg zaczął mi się składać.Górną płytę trochę uplastyczniłam,reszta potem.Zbiorniki paliwa są na swoim miejscu.Mam przygotowaną ściankę do montażu filtrów.Z silnikiem będę miała sporo roboty żeby wyglądał po ludzku.Ten obecny jest do kitu.
Mam nadzieję,że będzie idealny.
Pomału kończę papraninę z silnikiem.Jeszcze tylko ścianka działowa z filtrami i koniec.Silnik zrobiłam według zdjęć.Z golasa wyszło chyba całkiem nieźle.
Mariuszek,osłon silnika nie będzie.Najwyższy czas Wojtek,abyś jakąś konserwę złożył.Dziękuję Jarku.
Silnik skończyłam.Robota mnie tak pochłonęła,że nawet zdjęć nie porobiłam.
No dobra Panowie.Kadłub gotowy.Teraz już widać,że to RUDY.Wzmocnienia boczne zrobione.Osłony przekładni wklejone.Na spodzie wanny dołożyłam włazy i parę nitów.Teraz reszta śrubek,trochę spawów i malujemy.
Aerograf w pędzelku.Standard.
Przybywa klamotów.Jarzmo karabinu pokryłam sobie szpachlą i rozsmarowałam następnie paluchem.Z błotnikami trochę się pogimnastykowałam,ale daliśmy radę.
RUDY pomalowany. Spawy zrobione,dorobione niektóre szczegóły(tylna klapa). Teraz będziemy brudzić,zakładać koła i gąsienice.
Wesołych Świąt.
Witam po świętach.
Rudzielec stoi już o własnych siłach.Dziś będzie trochę o technice brudzenia.
Tym razem zastosowałam brudzenie na mokro,czyli pastele kładziemy na alkohol.Uzyskujemy tym sposobem bardziej nasycone kolory,ale od początku.
1.Przygotować sobie naczynko na alkohol,dwa pędzle i kilka kolorów suchych pasteli.
2.Nakładamy dość dużo alkoholu,a suchym pędzlem nakładamy grubą warstwę pasteli.Kolory dobieramy według własnego uznania.
3.Zostawiamy do wyschnięcia.
4.Nakładamy lakier lub fiksatywę dla zabezpieczenia pasteli.Zostawiamy do wyschnięcia.
5.Czynność powtarzamy tak długo,aż uzyskamy zadowalający efekt.Kolejne warstwy pasteli nakładamy już bez użycia alkoholu,stosujemy tylko lakier.
6.W przypadku gąsienic dokładamy jeszcze różne odcienie metalizerów.
Oczywiście to jest tylko teoria,a każdy musi wypróbować sam.Model się świeci miejscami ponieważ jest pokryty fiksatywą.
Oj tam,oj tam.Od razu co ja wyprawiam.A nic,czołg sobie kleję.Nabrałam rozpędu po świętach i zrobiłam zbiorniki oraz uzupełniłam tylną klapę.Zapasowe zbiorniki trochę przerobiłam,a właściwie to ich mocowania.
Nie,no wybaczcie Panowie.Za każdym razem nie będę dłubać pojedynczych ogniw.Nawet mnie przerasta taka dłubanina.Skakać z parteru nie będę z powodu założonych leserków.
Teraz przechodzimy do dalszej budowy czołgu.Zrobiłam se wieżę.Oj,łatwo nie było.Wyszedł mi prawie gipsowy odlew.Kształt wieży oraz bocznych ścianek nie pozwala na użycie tektury.Napchałam do środka papieru toaletowego,zalałam wikolem,a następnie nałożyłam szpachlę.Po wyschnięciu szlifowanko.Na koniec zrobiłam fakturę odlewu.
Załogi niestety nie będzie,bo nie umiem,a pokraków tworzyć nie chcę.Zrobienie dobrych figurek,to jest naprawdę wyższa szkoła jazdy.Na pocieszenie powiem Wam,że RUDY jest ukończony.Wieża jest gotowa.Numer taktyczny wymalowałam,a orzełki,to kalki.Pewnie jeszcze coś tam przybrudzę,ale to jak mi lakier dobrze wyschnie.Model godny polecenia dla średnio zaawansowanych modelarzy.Część wycinanki jest dość uproszczona,ale wieża jest trudna do zrobienia.
P.S.Jutro wybiorę się w plener,jak pogoda pozwoli.
Dzięki Panowie.RUDY trafia do galerii.Dzięki kibicom i oglądaczom za frekwencję.