PZL P.11c - Mały Modelarz 9/2003

Witam wszystkich Forumowiczów w kolejnej relacji, tym razem pod skalpel kładę "pejedenastkę" z Małego Modelarza.

Przed wycięciem części model zyskał (zyska) impregnację - kaponowanie rozcieńczonym kaponem, do tego uwydatnienie linii podziału elementów płatowca, oraz uwydatnienie nitów, po czym kolejne kaponowanko - aby papier lepiej się "słuchał" - tj. aby można było go wygodniej i bezpieczniej formować (zaginać niekoniecznie w miejscach nagniecionych wcześniej jako linie podziału) oraz aby utrwalić lekko wypukłe "nity".

Sposób w jaki wykonałem "nity" przedstawiłem tutaj

Całość operacji powinna zająć około 20 godzin (z małą tolerancją).

Pomimo benedyktyńskiej  pracy arkusze jeszcze w całości. Pomyślałem,  że warto wykonać także odwzorowanie kształtu blach na skrzydłach i innych elementach - coś na wzór oryginału: fot. 1 oraz fot. 2.

Zajmie to trochę dodatkowego czasu oraz znacznie utrudni sklejanie (minimalnie pofalowany papier), ale myślę, że warto.

Dla zainteresowanych - informacja na temat pilota - ppor. Hieronima Dudwała ze 113 Eskadry Myśliwskiej, który latał samolotem, którego model wykonuję znajduje się tu

zaczęte odwzorowanie kształtu blach

Arkusze wygniecione, obecnie wietrzą się po kolejnym kaponowaniu (aby utrwalić wypukłe i wklęsłe elementy).

Całość operacji tj. szkicowanie pod światło, odgniatanie, wycinanie drobnych otworów oraz podwójne kaponowanie (rozcieńczonym 1:1 kaponem przed odgniataniem, oraz minimalnie rozcieńczonym kaponem po odgniataniu) zajęło mi 19 godzin. Teraz po odparowaniu toluenu i innych syfów będzie można zacząć nadawać kształt maszynie.

Gdyby ktoś porwał się za moim przykładem na odgniatanie w podobny sposób powierzchni modelu polecam, aby to robił w rękawiczkach np. polarowych (miękki materiał dosyć dobrze rozkłada nacisk), jeszcze lepsze są skórzane naparstki. Ja użyłem roboczych rękawiczek polarowych (3,50 zł para) i dzięki temu zachowałem czucie w palcach ;-) Z innych skutków ubocznych zauważyłem, że chrom na czubku igły został całkowicie wytarty.


Powoli prace idą do przodu (ok. 45 godzin spędzonych przy modelu). Niedługo dorzucę również zdjęcia wnętrza przedziału pilota. Zrobione zostało ono po raz drugi (posiłkowałem się głównie zakupionym kiedyś na Alledrogo zeszytem Monografie Lotnicze Nr 36 - PZL P.11c Cz. 1 - jest tam wszystko co potrzeba, aby zbliżyć wygląd modelu do oryginału). Pierwszą kratownicę straciłem szlifując jej obrzeża nad ubikacją... [rozstałem się z tą częścią modelu przez naciśnięcie pewnego przycisku].

[quot]Wojtek93:

Postanowiłem posłużyć pomocą, bo kiedyś sam wdałem się w dyskusję czy samolot ppor.pil. Hieronima Dudwała miał 4 km-y. Wyszło na to, że nie posiadał tych w skrzydłach.

POZdro :D:D:D

[/quot]

Serdecznie dziękuję za pomoc. Faktycznie w niektórych opracowaniach m.in. posiadanym przeze mnie zeszytem Monografie Lotnicze Nr 36 - PZL P.11c Cz. 1 - wynika, że miał 4 karabiny maszynowe - rys. na str. 67, nieco inaczej jest to przedstawione w wydawnictwie Yellow Series - PZL P.11c - na str. 102 i 103  widnieją rysunki maszyny z dwoma karabinami, Jednak archiwalne zdjęcia mówią same za siebie - samolot nie miał dodatkowych karabinów w skrzydłach.

Krecha dla projektanta za "dodatkowe" karabiny, duży plus za bardzo dokładne opracowanie zgodności poszczególnych części modelu. Krecha należy się również ZG LOK, za to, że taki ładny model zepsuli różniącymi się od siebie kolorami na osobnych arkuszach (być może ktoś dobrze nie wymieszał farby drukarskiej w wiadrze ;-)  ). Dla rekompensaty jakość papieru, jak na MM jest bardzo przyzwoita.



Powoli do przodu. Przy okazji przedstawiam malutki patent na szybkie korygowanie ustawienia segmentów kadłuba względem siebie podczas klejenia. Kadłub jest klejony metodą na jedną wręgę (autor wycinanki przewidział sposób łączenia na dwie wręgi).

Dalszy postęp prac - wyprofilowałem krawędź otworu kabiny. Model został pokryty kaponem, więc musiałem porządnie namoczyć elementy, które później formowałem na szablonie z drutu.

Kolejna minimalna odsłona prac - krawędź kabiny zyskała malutkie otworki imitujące mocowanie skórzanej obwódki do kadłuba. Wyszpachlowałem wcześniej delikatnie tę część - z tyłu z prawej strony był mały ubytek. samolot zyskał również drążek sterowy.

Zacząłem kombinować z modyfikowaniem samolotu i przekombinowałem. Szlifowanie boków wręgi - z przodu segmentu przedziału pilota, tak aby dopasować ją do dodatkowej podklejki łączącej segmenty i wykonać łączenie na tzw. jedną wręgę spowodowało, że po przymierzeniu wręgi do segmentu, segmenty (ten z przedziałem pilota i poprzedzający - na którym oparte są płaty) nie pasują do siebie (od góry). Czeka mnie więc rozrysowanie i ponowne zrobienie nieszczęsnej wręgi, ponadto szlifowanie iglakami niektórych płaszczyzn w otworach wentylacyjnych i otworu u dołu kadłuba oraz szpachlowanie szczeliny w łączeniu segmentów kadłuba.

Kolejna odsłona prac - wyszpachlowana i wstępnie pomalowana szczelina na łączeniu kadłuba (tak więc, jeżeli w modelu pojawią się szpary po połączeniu elementów, to jeszcze nie wszystko stracone - wystarczy okleić taśmą segmenty równo z krawędzią szczeliny. Po zabezpieczeniu szpachlowanie; ja nakładałem szpachlówkę zużytym ostrzem skalpela, uważając przy tym, aby nałożyć warstwę minimalnie poniżej taśmy - tylko wypełnienie szczeliny. Po odklejeniu taśmy nie było nawet potrzeby szlifowania. Gdyby zaistniała taka konieczność to wycieranie odbyłoby się przy naklejonej taśmie, tak, aby nie uszkodzić nadruku).

Ponadto po sklejeniu segmentu na którym podparty jest płat, odkryłem, że nie pasuje on do profilu płata, który będzie do niego przylegał. Czeka mnie delikatna rozcinka i pasowanko; ew. szpachlowanko.

szczelina widoczna po przyłożeniu wręgi do płaszczyzny przylegania płata

Segment po korekcie. Wystarczyło ściąć krawędzie cz. 14 oraz lekko ją spłaszczyć (powstało przy tym załamanie, które nie będzie widoczne - część ta jest przykryta centropłatem; czasami tak jest podczas odrywania, poprawiania i ponownego klejenia). Po przycięciu na skos krawędzi cz. 14 wszystko pasuje.

Ponadto powstaje tablica przyrządów - początkowo miała być w wersji: oryginalna tablica + pleksi + wycięta i naklejona nakładka z otworami. Po sklejeniu uznałem, że brakuje osłon zegarów. Początkowo osłony miały być wykonane z kalki technicznej. Po kilku próbach dałem sobie spokój. Uznałem, że najlepsza będzie cienka blaszka aluminiowa, cięta na paski skalpelem. Pierścienie kleiłem punktowo, za pomocą igły, klejem cyjanoakrylowym. Wcześniej wytarłem dokładnie całą tablicę (w tym przeszklenie zegarów) z odcisków palców - klej cyjanoakrylowy ścina tłuszcz zawarty w śladach paluchów i powstają białawe, brzydkie plamy.

Tablica prawie gotowa Tablica w poprzedniej wersji oraz nowe aluminiowe pierścienie osłon paski aluminium oraz narzędzia do formowania pierścieni tablica w pierwotnej wersji oraz nietrafiony pasek z kalki tablica w pierwotnej wersji wstępna przymiarka wręgi po korekcie wstępna przymiarka wręgi po korekcie wstępna przymiarka wręgi po korekcie cz. 14 miejsca ścięcia na skos krawędzi cz. 14

[quot]Wojtek93:

A nie myślałeś o wykonaniu obręczy zegarów przy pomocy drutu? Można by jeszcze ze cztery kropki walnąć, aby robiły za imitację śrub.

[/quot]

Myślałem. Ale uznałem, że blaszka będzie odpowiedniejsza. Odrobinę przesadziłem z głębokością osadzenia szybek... Jak będę robił jedenastkę z AH to zrobię bardziej wierną waloryzację. Czasami jak patrzę na różnicę w kolorach P.11c na poszczególnych arkuszach, odechciewa mi się dalszego klejenia. Bardzo ładnie opracowany model skopany na etapie druku. Przydałby się jeszcze dodatkowy arkusz z niebieskimi oznaczeniami części ;-)

[quot]Syriusz:

Jaką taśmą oklejałeś segmenty? Czy nie zrywa ona nadruku modelu?

[/quot]

Taśma Tamiya. Wcześniej próbowałem różnych taśm, ale w najlepszym wypadku efekty były średnio zadowalające. Pod względem jakości jest Tamiya i długo, długo nic. Zwykła taśma malarska (żółta) zupełnie nie nadaje się do modeli - farba od której chcemy osłonić niemalowaną powierzchnię podcieka pod taśmę. Nieco lepiej spisuje się  taśma używana przez lakierników samochodowych (beżowa), ale to jeszcze nie to. Kiedy wydałem 9 zł na Tamiyę przekonałem się, że było warto. Teraz maluję i szpachluję modele przy użyciu tej taśmy (oczywiście w niezbędnym zakresie). Zawsze naklejałem ją na przygotowaną powierzchnię modelu tzn. kiedy arkusze były wcześniej kaponowane (P.11c), lub model został pokryty lakierem akrylowym matowym, bezbarwnym (Fokker E.V/D.VIII). Ważne jest, aby taśmę dokładnie przykleić, ale jej nie dociskać dodatkowo zbyt mocno. Ma równo przylegać na całej powierzchni i nic więcej.

Dołączam kilka zdjęć na potwierdzenie, że nie zaniechałem lepienia P.11c. Kilka segmentów wypełniłem watą (wkładana pincetą przez otwory w kadłubie, po czym została delikatnie ubita). Zabezpieczy to model przed zapadaniem się poszycia. Wnętrze kabiny prawie gotowe, pozostał do zrobienia fotel pilota, pasy, oraz nowy zagłówek.

 

Dalszy niewielki postęp prac: fotel pilota, pasy oraz zagłówek (klamry i zakończenia robione z blaszki aluminiowej; od wewnętrznej strony pasa, pod klamrami docisnąłem nieco papier, aby wyglądało, że pas jest przepleciony przez klamrę).

Następne w kolejce stateczniki (mam zamiar zrobić je ruchome), później przednia część kadłuba z silnikiem.

[quot]Wojtek93:

A z czego zrobiłeś ten zajefajny zagłówek? Silnik też tak odpicujesz :).

[/quot]

Jeżeli pytasz o trzecią finalną wersję zagłówka (na zdjęciach) - to jest wykonana z masy modelarskiej. Szlifowany następnie pilnikami iglakami, a na końcu papierem ściernym 500. Pierwsza wersja zagłówka nie nadaje się zupełnie do pokazywania, kolejna tak średnio, dopiero z trzeciej jestem zadowolony.

Kolejne prace przy formowaniu kartonu. Pomyślałem, że uchylę nieco rąbka tajemnicy mojego warsztatu, aby w relacji nie wiało nudą.

Najsamprzód przedstawiam mój "modus operandi" przy krzywieniu kartonu, podczas robienia stateczników. Szlifowanie wstępne papierem ściernym wyginanych powierzchni (od wewnątrz) dotyczy modeli impregnowanych kaponem (jak w przypadku mojego P.11c) lub z papieru kredowego.

Zapomniałem dopisać, że odgniatanie końcówki płata/statecznika (powierzchnia A na rysunku) polega na przesuwaniu okrągłego zakończenia narzędzia (np. najpierw końcówka skalpela, w końcowej fazie okrągłe zakończenie pędzelka) wzdłuż wyginanej powierzchni, po czym powtórzenie ruchu narzędzia w drugą stronę. Robimy tak kilkakrotnie, delikatnie zwiększając nacisk zaokrąglonej końcówki na papier za każdym kolejnym razem (siła nacisku nie powinna być zbyt duża - nie może powodować "falowania", ani załamywania obrabianej powierzchni).



Cylindry będą miały jeszcze pionowe żeberka i inne szczegóły. Poniżej przedstawiam metodę, jaką wykonałem zwoje na cylindrach.

nawnięty drut (bez użycia kleju, tak tylko dla pokazania sposobu wykonania) pokrywamy cylinderek klejem cyjanoakrylowym - tylko na zwenątrz nasuwamy papierowy cylinderek na pędzel ciasno, ale w sposób umożliwiający zdjęcie go wklejamy drut wewnątrz papierowego cylindra, po wyschnięciu kleju zakładamy całość na pędzel cylindry z naklejonymi kawałkami drutu, jeszcze przed ich docięciem i wykończeniem cylinder z naklejonymi kawałkami drutu

[quot]Lobo:

Musisz koniecznie zobaczyć tą galerię P.11

[/quot]

Facet przeszedł samego siebie - już teraz widać, że w klejonym przeze mnie P.11c wnętrze i jeszcze kilka elementów znacznie odstaje od tamtego, ale za to mój ma nity i żeberka na cylindrach :-) Niezwykle trudno będzie dorównać wyglądowi tamtego samolotu - w moim obecnym wykonaniu będzie to prawie niewykonalne. Widać, że autor wykonał kawał perfekcyjnie dobrej roboty, szkoda tylko, że zbyt mocno opierał się na opracowaniu AH - pozostawił cztery karabiny maszynowe, "korona" - przednia osłona silnika w jedenastce Dudwała nie miała zasłoniętych otworów.

Silnik wstępnie pomalowany - farba metaliczna jako podkład pod "kolor eksploatacyjny". Zanim pomaluję silnik na właściwy kolor dojdą jeszcze popychacze zaworów i kilka innych szczegółów.

Rezultaty 0 - 20 z 36 pozycji
Udostępnij publikację:

Dodany przez Pitero

Pitero
Jestem klubowiczem od 2010-02-19