Na początek karabiny spandau (brakuje w nich jeszcze kilku elementów) oraz szkielet.
Zaryzykowałem i podkleiłem na paskach kalki technicznej poszycie kadłuba (dół i boki), następnie przykleiłem je do szkieletu oraz dokleiłem górę. Efekt taki sobie. Dokładniej byłoby jeżeli okleiłbym kadłub tradycyjnie - jak to przewidziano w opisie budowy. Zresztą sami oceńcie.
Przed naklejeniem na szkielet połączyłem boki i spód kadłuba paskami kalki (podklejając je od spodu). Przy naklejaniu na szkielet takiego poszycia, pozostaje prawie zerowy margines błędu (tj. każda niedokładność będzie widoczna).
Ciąg dalszy - końcówki skrzydła delikatnie nasączone wodą za pomocą małego pędzla (obrzeża), następnie odgniatane okrągłym końcem skalpela na podkładce pod mysz. Powtarzałem operację dwa razy, aby nie było załamań. Szkielet skrzydła oklejany kalką (ze wzgl. na jej małą grubość i sztywność). Wyciąłem też lotki.
Osłona silnika oraz skrzydełka gotowe. Statecznik poziomy oraz pionowy odgniatane na igle metodą na sucho (tak samo jak w fokkerze Dr.I). Duże problemy sprawiło przyklejenie poszycia skrzydła - pomimo wielokrotnych dopasowań nie wyszło zbyt dobrze. W osłonie silnika obciąłem dookoła krawędź części czołowej (o ok. 0,5 mm) - tak aby dopasować do pozostałych, również pierwszy pierścień osłony ma delikatnie przycięty koniec.
C.d zdjęć
Teraz mogę uchylić rąbka tajemnicy jak będą wyglądały elementy silnika. Miałem problem z nawinięciem cienkiego drutu na walec cylindra. Wymyśliłem więc, aby podkleić do każdego z cylindrów (wewnątrz walca) końcówkę długiego, cienkiego, wyprostowanego drutu (za pomocą kleju cyjanoakrylowego [kropeki, superglue itp.]; drut pozyskany z przewodu elektrycznego tzw. linki). Następnie nawijanie drutu na walec, po czym przytrzymanie końcówki pincetą i kapnięcie na nawinięte zwoje klejem cyjanoakrylowym rzadkim. Efekt widoczny na zdjęciu. Ponadto wykonałem śmigło, jednak nie jestem z niego zadowolony - zrobiłem odrobinę zły profil (centralna część) - kiedy go tak wykonywałem po swojemu nie wiedziałem, że jest ta strona. [Zdjęcia w zestawieniu ze skalą w centymetrach].
Silnik w trakcie prac
Pierwszy cylinder wykonany metoda w "locie" -czyli przytrzymanie go dwoma palcami i nawijanie drutu drugą ręką - efekt jak widać na pierwszym zdjęciu -bez rewelacji, kolejne dwa lub trzy cylinderek umieszczony na końcówce pincety - to jeszcze nie to. Dopiero kiedy zakładałem kolejne cylinderki na cienki pędzelek - strzał w dziesiątkę. Bardzo szybkie i precyzyjne nawijanie - na zdjęciach można na pierwszy rzut oka odróżnić, które cylinderki są nawinięte tą metodą.
Silnik w całej okazałości (zdj. 5 w zestawieniu ze skalą w cm/mm)
Silniczek został nieco wybrudzony - na srebrny kolor nałożyłem minimalną ilość farby takiej jak malowałem karabiny.
Postanowiłem się także skusić na niewielki akcent rowerowy związany z lotnictwem. Szprychy wykonałem własną metodą, która nieco różni się od znalezionych w Internecie (zanim znalazłem odpowiednie metody wykonywania kół, wykonałem opony i szkoda było mi je wyrzucić; na rozcięcie przez środek nie nadawały się, gdyż zostały zaimpregnowane klejem cyjanoakrylowym rzadkim; przewierciłem więc oponki, ułożyłem je na szablonie i wkładałem kolejno druciki podklejając je wspomnianym klejem).
Wykonując model oglądałem zdjęcia różnych maszyn fokker E.V , natrafiłem m.in. na model z nr taktycznym 001 - maszyna Stefana Steca, który miał odsłonięte szprychy na kołach - pomyślałem, dla czego mój model ma nie mieć widocznych szprych. Wykonanie kół improwizowałem - nie miałem doświadczenia w tym zakresie. Otwory pod szprychy wierciłem miniszlifierką, drut miedziany pozyskany z przewodu typu linka (przekrój przewodu - linki 2,5 mm2). Klejone klejem cyjanokarylowym. Następnie szpachlowanie otworów i malowanie. Dla w miarę równego odcięcia kolorów - szarego i zielonego założyłem szablon - stożek osłaniający. Opony malowane na szaro (kolor trochę mi nie wyszedł - zbyt duża kropla tuszu dodana do białej farby). Opony mają taki kolor, gdyż w starych samolotach montowano m.in. opony z kauczuku bez dodatku sadzy (białe) - takie też spotkałem w kilku opracowaniach modeli fokker E.V.
Jeżeli następnym razem zdecyduję się na wykonanie kół szprychowych zdam się na doświadczenie innych modelarzy np.: sposób 1 lub sposób 2, albo sposób 3
Koła obracają się.
W trakcie lakierowania płata miałem zbyt niską temperaturę w pomieszczeniu lub puszka z lakierem była jeszcze zimna i powstał biały nalot. Powtórne lakierowania w nieco ogrzanym pomieszczeniu oraz podgrzanie puszki przed malowaniem (do ok. 25oC) zmniejszyło nalot, jednak nie usunęło go całkowicie.
Wobec tego... pomalowałem częściowo model pactrą. Osłoniłem niemalowane powierzchnie taśmą malarską (żółtą papierową). Taka taśma do zastosowań modelarskich to całkowita porażka - farba podchodzi pod nią, mimo starannego przyklejenia (malowanie pędzlem). Na ratunek przyszedł mi zmywacz (rozpuszczalnik) akrylowy i pałeczki do czyszczenia uszu.
Efekt malowania widoczny na zdjęciach.
PS. Kiedy odstawiłem model i odkładałem aparat nadepnąłem sobie na silnik (był tylko wsunięty do modelu do zdjęć) - drobna naprawa (głównie prostowanie wklejonej osi i przyklejenie kilku drucików) i będzie jak nowy.
Mała aktualizacja - delikatne szpachlowanko.
Model prawie na ukończeniu. brakuje jeszcze płozy ogonowej oraz drobna poprawka retuszu itp.
Model niedługo dostanie nowe śmigło - z obecnego nie jestem zadowolony (ma odrobinę zły profil). Dodatkowo pojawi się kilka drobnych szczegółów nie przewidzianych w wycinance.
Wyczytałem, że na samolocie nr 193/18 -nr taktyczny CWL 002 latał kpt. pil. Stefan Bastyr z 7 Eskadry Myśliwskiej (wykonał on pierwszy lot bojowy w polskim lotnictwie - na fokkerze D.VII, jeszcze zanim Polska oficjalnie odzyskała niepodległość - 05.11.1918 r.).
Ponadto wyczytałem, że w fokkerze E.V przeprojektowano skrzydło, gdyż jego pierwotna konstrukcja była przyczyną katastrof. Znalazłem zdjęcie w jaki sposób testowano wytrzymałość późniejszych wersji płatowca - D.VIII ;-)
Skusiłem się za sugestią Beaty i model zyskał nową "walorkę" - pierwszy raz "brudziłem" i robiłem ślady eksploatacji na modelu myślę, że wymaga to jeszcze dopracowania.
"Walorka" została w większości zmyta rozcieńczalnikiem akrylowym (była robiona farbkami akrylowymi z lidla). Pozostawiłem jedynie lekkie otarcia osłony silnika (ok. 20% - 30 % z tego co było wcześniej). na płatach będzie prawie śladowa. Model zyska jeszcze linki sterowania lotkami płata (za tylnymi wspornikami - nie były przewidziane w wycinance, za to autor na okładce nie omieszkał ich namalować), dodatkowo linka od dołu kadłuba, nowe śmigło, płoza ogonowa (drewniana) i można lecieć do galerii.