Witam Szanowną Brać Klejącą .
Oczywiście posłuchałem was i jadę ostatni z mojej kolekcji szwedzki temat : jest to J35F Draken. Nie mam niestety tego z Fly Model tylko starą z 1994 roku, ręcznie rysowaną przez pana M. Grabowskiego (nota bene mojego ulubionego autora) wycinankę wydaną przez Hobby Model. Od razu widać, że jest to opracowanie chyba jeszcze gorsze od Gripena z MM. Wręg w kadłubie jest .... 6 :) i wystarczy . Nie wiem czy wy też tak macie, że przed sklejaniem modelu nic nie zakładacie ?. U mnie jest dokładnie tak a koncepcja rodzi się w trakcie. W tym przypadku po sklejeniu kilku elementów powiem tak :
1) papier jest dobry ale wydruk tragiczny - kolory się różnią bardzo nawet na tym samym arkuszu !.
2) model jest uproszczony albo inaczej : model jest w standardzie z 1994 roku (ech rozbisurmanił się człowiek tymi współczesnymi wydaniami.
3) NIC TU NIE PASUJE :)))
W związku z powyższym myślę, że ta relacja będzie wyglądać tak, że postaram się podpowiedzieć i pokazać początkującym jak wybrnąć z pojawiających się problemów. Wy kochane stare wygi wybaczcie mi proszę, że większość rzeczy, które tu się pojawią będzie dla was nudne i trywialne. Gwarantuję natomiast walor humorystyczny pod szyldem "załóżmy się czy wujek w końcu walnie to w kosz".
Dzień pierwszy :
Zdjęcie numer 1 przedstawia miłe złego początki czyli pierwszy segment kadłuba. Jest to najdłuższy segment jaki w całej swojej karierze kleiłem - ma około 20 cm ! (jakby to był Haliński to pewnie byłby podzielony na 234 części ). Model jest zaprojektowany na jedną wręgę i paski łączące i bardzo dobrze (a dlaczego to objaśnię za chwilę). Wręgi to jest jazda - są o wiele za duże więc zamiast je pchać na siłę trzeba je obciąć po obwodzie (tak prawie z 0,5mm !) i przeszlifować papierem. I teraz jakby był zaprojektowany na dwie wręgi to w życiu bym symetrii nie zachował bo przy takim cięciu i dopasowaniu byłoby to trudne.
zdjęcie numer 2 i zdjęcie numer 3 pokazują co się stało w drugim segmencie . Pomimo tego, że ten długi segment się bardzo ładnie uformował na obciętych po obwodzie wręgach, kolejny segment jest za mały po obwodzie o co najmniej 4 mm !!!. Żeby sobie z tym poradzić wystarczy przeciąć segment i rozdziawić co nieco. W tym przypadku jest łatwo bo są białe miejsca gdzie przykleja się skrzydła i nic nie będzie widać. Jakby nie było białych miejsc trzeba by przeciąć w jakimś miejscu innym i dosztukować klinem po czym wywalić model do kosza :)). Co ciekawe wręga z tyłu tego za wąskiego segmentu siadła ładnie z minimalnym tylko szlifowaniem.
Dzień drugi :
zdjęcie 1 pokazuje, że nie tylko za duże wręgi są w tym modelu . Tu musiałem obkleić wręgę na około 2 razy paskiem z papieru po drukarce i jeszcze dać solidną warstwę butaprenu żeby nie było szpar. Strach się brać za dziób :))
zdjęcie 2 to dysza wylotowa, którą przemalowałem bo była jasnoszara.
zdjęcie 3 pokazuje na sucho jak pięknie pasuje dysza do poprzedniego segmentu, który powoli podejrzewam o to, że nie jest od tego modelu. Skorygowałem to papierem ściernym zeszlifowując to co zaznaczyłem czerwoną krechą tak u góry jak i u dołu.
zdjęcie 4 i 5 pokazują przyklejoną już dyszę i to co dało mi pewność,że poprzedni segment jest po prostu szpiegiem w tej wycinance, który został zdemaskowany ! .
zdjęcie 6 : tu widać jak skomplikowana jest kabina pilota - to są wszystkie jej elementy :)
zdjęcie 7 i 8 : sklejone elementy kabiny i rysunek, na którym widać, że fotel pilota trzeba przyciąć - a nie można go było od razu zaprojektować przyciętego ?.
zdjęcie 9 i 10 to postęp na koniec drugiego dnia. Problemu przy klejeniu garba nie stwierdziłem, problemy przy dziobie a i owszem były z wielkością wręg i nie pasującymi do siebie segmentami ale o takich rzeczach już pisałem więc ograniczę się do stwierdzenia, że jest do dupy.
jutro pewnie ciąg dalszy.
Mam taką teorię, że każdy z nas uczy się z czasem tak modelarz jak i projektant. Jak mniemam jest to jeden z pierwszych modeli pana Grabowskiego więc ma błędy . Sklejałem niedawno jego późniejszy model i sklejał się sam. Wyobraź sobie co by się działo jakbym wziął się za ten model dajmy na to ze dwa lata temu. Do dziś jak patrzę na mojego skyhawka albo na F-104 to mi się niedobrze robi . Teraz po prostu niewiele jest rzeczy w modelach, które mnie są w stanie zabić. Jednakże ten model jest tego dość bliski muszę przyznać. Skrzydła będą trudne zwłaszcza przy tym szpiegowskim segmencie, który wyraźnie zabija prostą linię boku kadłuba :)
Dzień trzeci :
Zdjęcie 1 pokazuje pierwszą część skrzydła od razu z wlotem powietrza . Wlot jest w kształcie elipsy, krawędź natarcia w połowie ma wnękę na działko więc wyprofilowanie tego elementu wymaga baaaaardzo dużej staranności. Polecam profilowanie krawędzi natarcia na mokro nawilżając papier po wewnętrznej stronie i formując np na trzonku pędzelka. Krawędź wlotu proponuję po wklejeniu wewnętrznej strony nasączyć klejem SG na krawędziach i potem przeszlifować.
Zdjęcie 2 pokazuje wnękę na działko, która jest na krawędzi natarcia. Tu ważna uwaga : proponuję wyciąć ją i profilować po uformowaniu krawędzi natarcia skrzydła i sklejeniu wlotu i to dopiero wtedy jak całe skrzydło wyschnie i się sklei.
Zdjęcie 3 , 4 i 5 pokazuje najpierw przednią część a potem całe skrzydło z wnęką podwozia, którą moim zdaniem łatwiej jest wkleić teraz niż po przyklejeniu skrzydeł do kadłuba. Na ostatnim zdjęciu przez różnicę kolorów dokładnie widać jak sprytnie jest zaprojektowane całe składające się z dwóch części skrzydło.
Zdjęcie 6 i 7 pokazuje już przyklejone skrzydła do kadłuba. Tu jest jedna zasada : 1500 razy przymierz i raz sklej . Nie liczyłem ale zakładam że procedura "przymiarka -> papier ścierny -> przymiarka" powtarzana była u mnie ze 20 razy na skrzydło. Dużą role zagrał tu szpiegowski segment, który zniszczył linię kadłuba . Czy mi się udało dopasować ? hmm myślę, że nie najgorzej . Czy myślę, że siedzenie 2 godziny nad doklejaniem skrzydeł do kadłuba to strata czasu ? - ooooo tak !!!.
pozdro.
Dzień czwarty.
Dziś skleiłem tylko podwozie i wszystkie możliwe belki na podwieszenia . Tu nic się nie działo złego ale nudno było jak diabli.
Część (dzień ) piąty :
Dziś dokleiłem płetwę ogonową, z którą z racji tego, że kadłub nie jest spasowany a raczej wywalczony, miałem spore problemy. Dodatkowo dokleiłem dwa i pól pierdyliarda małych anten wlotów, wlocików i innych płetw ustateczniających . Płatowiec gotowy . Do zrobienia zostało tylko uzbrojenie i zbiornik podkadłubowy. Teraz to już lajcik. Pozdrawiam
Dzień szósty i ostatni.
Witam znudzoną publiczność . Dziś skleiłem 8 rakiet powietrze-powietrze i zbiornik. Problemów nie było żadnych. Uzbrojenie podwieszone i niniejszym ogłaszam koniec walki ze smokiem. Podsumuję krótko : 30 godzin klejenia, model łatwy , kompletnie nie polecam bo nic tu nie pasuje .
ściskam Vooyeck.