Witam.Postanowiłem cofnąć się w czasie i zrobić takie cudo z roku 1816.Dotychczasowe moje parowozy są w skali 1:45, a tu zmiana 1:25. Po pierwsze jest to mała odskocznia od tej strasznej drobnicy, a po drugie mam już jeden w tej skali "Penydarren", i "Salamanca będzie jego starszą siostrą :) Pierwsze elementy gotowe, zatem zapraszam na relację.
Ano właśnie, druk cyfrowy...jest to moje pierwsze spotkanie z drukiem cyfrowym i już odbiera mi chęć dalszego klejenia. Nie wiedziałem wcześniej jak na nim zachowuje się farba, a jest źle.Nie kryje dokładnie. robi zacieki, tzn ja je robię przez to że farba nie wsiąka, tylko "pływa" po wierzchu.Taki druk jest dobry do retuszu a nie do całkowitego malowania.Teraz popróbuję z matowieniem powierzchni, może to pomoże.Jeśli nie, to podwozie zostawię pomalowane( bo już to zrobiłem) a resztę będę retuszować.Trzeba wyciągnąć wnioski z przykrej lekcji i zabrać się do roboty. Janek-koło napędowe sam robiłem.
Koło wycinałem skalpelem.W pozycji pionowej, nacinałem-nakłuwałem, miejsce przy miejscu.Czasochłonne to ale skuteczne. Z tym obracaniem części na lewą stronę to dobry pomysł.A teraz tak sobie pomyślałem że w ostateczności można zrobić ksero. A tak się cieszyłem że wyszło sporo nowych parowozów i w ADW Model i w Modeliku. Może kiedyś będą drukować w dwóch wersjach- offsetowej i cyfrowej.
Nie jest tak źle. Rama pomalowana dwa razy,i nawet ładnie wygląda. Teraz będę kombinował z obracaniem części na lewą stronę, oraz kopia zapasowa.Poniżej fotki z moimi komentarzami.
Dziękuję bardzo ale trochę przesadzacie.Nie jest wcale tak dobrze jak piszecie.Nie używałem żadnych laserów ani matryc. Pisałem jak zrobiłem koło: skalpel w pozycji pionowej i nakłuwałem-nacinałem miejsce po miejscu,bardzo powoli. Nie robiłem prób z lakierem,bo zdecydowałem się kleić obracając część na lewą stronę. Poniżej efekt tych zabiegów.Kocioł i zbiornik na wodę.Szkielet okleiłem poszyciem wstępnym. Części poszycia właściwego nakleiłem na karton, porozcinałem na poszczególne deski, oszlifowałem krawędzie (żeby uwydatnić łączenia klepek), i przykleiłem drukiem do środka.Myślę że mechaty karton nieźle imituje strukturę drewna?
Już zaczyna przypominać to parowóz.Kocioł na miejscu + parę elementów.
Dziękuję Wam bardzo.Tak ,zbiornik na wodę to to małe pudełko z desek.Prace szybko posuwają się do przodu, jeszcze chwila i zabiorę się za tory.Szkoda że autor nie opracował chociaż jednego wagonika.Model zyskałby na atrakcyjności.Poniżej efekt moich wypocin- komin, nadbudowy cylindrów parowych, zawory bezpieczeństwa.
To prawda. Przyjemnie się go robi.Takie starocie są bardzo ciekawe, bo każdy jest inny.Sam parowóz jest już gotowy. Zostało jedynie drobne niedociągnięcia domalować, poprawić. A teraz tory.Są one nietypowe,bo po bokach umieszczone są "zęby" dla koła napędowego. Mogą z tym być problemy bo nawet autor sam Pan Jan "Kierownik" Kołodziej zrobił zęby tylko z jednej strony.A na obu szynach jest nadruk (łuczki) gdzie je nakleić . Samych zębów też jest dokładnie tyle ile potrzeba na obie strony.Pewnie to z natłoku obowiązków. Podkłady w wycinance są czarne, myślałem o zmianie na brąz, ale może robiono je z hebanu :),albo impregnowano jakimiś smarami?Zostawiam więc tak jak w oryginale.
Tory gotowe, ale najpierw mała niezgodność.Model już gotowy, aż dojrzałem że coś jest nie tak.Zawory bezpieczeństwa zrobione przez autora opracowania,są inne niż moje.Wszystko zrobiłem zgodnie z instrukcją i rysunkami montażowymi.Autor chyba zapomniał poprawić w wycinance, bo chyba nie zrobił takich zaworów bez powodu.Ja poprawiłem je na takie jak u Pana Kierownika.Na poniższych fotkach pokazałem o co mi chodzi.Oczywiście tory też są.Teraz czekam na kuriera, bo zamówiłem plexę na gablotkę.Po niedzieli pokażę jak ją robię i gdzie zamawiam.
Płyty przyszły, zamawiam je na stronie firmy : plyty.fabertec.pl. Docinają na wymiar, nam zostaje tylko skleić to do kupy.Cena trochę straszy bo 60zł za m2. Ale na taką gablotkę wychodzi około kilkanaście zł.Opłaca się zamawiać na kilka modeli, bo przesyłka to 15zł, chyba że ktoś mieszka blisko Szczecina to można odebrać osobiście bez kosztów przesyłki. Przed składaniem gablotki, odcinam wąskie paseczki folii po brzegach, tylko tyle aby skleić za sobą elementy.Dlaczego tak? Po ściągnięciu folii ochronnej, płyta bardzo jest naelektryzowana.Potrafi przyciągnąć klej i pobrudzić powierzchnię płyty.Sklejam całą gablotę i czekam do CAŁKOWITEGO wyschnięcia kleju. W tym przypadku pospieszyłem się i mam na gablocie nitki kleju.Ja używam kleju polimerowego, może inny byłby lepszy? Kropelka za szybko schnie. No to teraz jakiś plener i do zobaczenia w galerii.
Spoko, klosza nie będzie, może jedna lub dwie fotki. Anber ,w moich gablotkach ścianki mają 2mm grubości.Jest to najcieńsza grubość jaką można wybrać.Oczywiście grubsze też, można dać na plecy np.mleczną lub kolorową.Albo lustro.Co do problemów z łączeniem, to może wina nierówności na krawędziach? Czym to ciąłeś? Kiedyś robiłem gablotki ze szkła, miałem problem z połączeniem i nie wyglądało to dobrze.