Lilla Weneda

Na kiermaszu pomiędzy książkami zauważyłem leżącą wycinankę statku Lilla Weneda. Po zakupie książki, wycinankę dostałem gratisowo. Nie wiem co to jest za wydawnictwo,  gdyż nie było okładki, a arkusze były luzem. Brakuje opisu, arkusze ze szkicami montażowymi są chyba niepełne.  W rogach arkuszy wycinanki jest napis „DIGITAL NAVY  2007 Roman Detyna”

Postanowiłem się zmierzyć z tym materiałem z trzech powodów. Po pierwsze:- rzadko drukowane i wykonywane są jednostki cywilne. Po drugie:- Mój pierwszy rejs po Bałtyku odbyłem jako pacholę , właśnie na Lilli Wenedzie, więc mam do niej sentyment. I po trzecie: Klejąc model, chcę sprawdzić obecną (słabą)  sprawność manualną mojej dłoni, przed oczekującą mnie operacją  prawej dłoni.  

Ohotka
z tego co pamiętam miałeś już nic nie wodować :) jak miło
... 

To prawda. A wynikło to stąd, że przytrafił mi się przykurcz palców prawej dłoni i mam dużą trudność w operowaniu ręką. Rehabilitant zalecił lekką ciągłą gimnastykę tych palców, przed czekającą operacją korekcyjną. Wybrałem wiec sposób rehabilitacji, ćwicząc na małym stateczku. (zamiast bębnić palcami po stole) Czy skończę go do 1 listopada? Nie wiem. Teraz jestem gorszy manualnie i dużo wolniejszy. Po grudniowej operacji okaże się, czy powrócę do modelarstwa. Ale się staram!

Jak zwykle kadłub wypełniłem suchą pianką. W tym stateczku zrobiłem to tylko w środkowej części, czyli tej, za którą najczęściej bierze się model w ręce. Przy długości kadłuba = 36 cm i 16 wręgach, odległości pomiędzy wręgami są na tyle małe, że nie powinny się między nimi robić wklęśnięcia, a więc pianka tam jest zbędna. Zobaczymy później, czy się nie myliłem. 

Sprawdziłem. Było 8 arkuszy z wycinanką, 2 arkusze z rysunkami i 1 arkusz z zestawieniem całościowym statku. Czyli chyba to jest komplet. Brakuje mi tu jednak informacji, które detale należy podklejać tekturą i o jakiej grubości, jakiej średnicy mają być wały napędowe i różne rurki, rysunki złożeniowe i montażowe np. szlupy (nie jest ona pokazana na zestawieniu) jak tez rozmieszczenie olinowania. Ale to nie problem i dam sobie radę. Trzeba tylko pogodzić występujący chroniczny brak czasu i mnóstwo innych zajęć z wykonaniem modelu.

Późnym wieczorem ukończyłem przyklejanie segmentów dna. Pasowały znakomicie i nic nie trzeba było docinać, sztukować. Powierzchnię dna przeszlifowałem i przygotowałem do jutrzejszego pomalowania. Kadłub przed pomalowaniem powinien dobrze wyschnąć. Nie stosuję tutaj żadnych modelarskich farb i klejów. Model wykonuję z tego, co akurat mam w domu. Dno będzie pomalowane zieloną emalią akrylową: "Eko-Emakryl 1" a całość sklejona klejem Wikol. W tym modelu tylko dno będzie pomalowane, natomiast cała reszta pozostanie tak, jak ją wydrukowano.

Poszycie denne zostało pomalowane dwukrotne bez specjalnych trudności. W czasie gdy farba schła, przygotowałem obie burty wycinając w nich otworki na bulaje. Na otworach przykleiłem pasek taśmy przezroczystej folii imitującej szyby.  Zastanawiam się tylko po co? Przecież i tak nic w środku kadłuba nie ma, a po przyklejeniu burt do szkieletu jest tam ciemno. Zrobiłem to chyba tylko dla satysfakcji i ładniejszego wyglądu. 

Ohotka:To jest nieduży statek wycieczkowy. Długość modelu = 36 cm.

Dzieja:Jak do tej pory, wszystko pasuje bardzo dobrze. Montaż burty na szkielecie poszedł bezproblemowo. Wystarczyło trzymać się dokładnie wyznaczonych linii. Przy długości kadłuba =36 cm i występujących w nim 16 wręg, burta na wręgach ładnie się układa a całość mocno ogranicza występowanie "krowich żeber". Średnia odległość pomiędzy wręgami wynosi: 2,25 cm ( to jest naprawdę mała odległość) co daje ładne wyprofilowanie kadłuba. Oczywiście jest przez to trochę więcej pracy, no ale nie ma nic za darmo. 

To szybkie tempo, to jest moja wada. Bo gdy siądę po południu do klejenia, to kończę bardzo późnym wieczorem, gdy oczy mam już zmęczone i podwójnie widzę. Efektem tego jest wykonywanie poprawek w dniu następnym. Często też coś może ujść uwadze. Ta szybkość, to po prostu duża ilość godzin spędzona na klejeniu,  To jest "zabójcze", jak stwierdził Wojok.  No cóż... kurka wodna... ja inaczej nie potrafię!  Myślę jednak, że chyba lepiej jest dla modelu i dla sklejacza, gdy pracę tę wykonuje się wolniej i spokojniej.

Moja stocznia od wczoraj wyposażyła statek w kotwice, windę, bębny i inne duperele na części dziobowej, oraz   przeszła do wyposażania pokładu.

Dalszy ciąg uzupełniania pokładu. Ustawiam stoliki, ławki podwójne i pojedyńcze w kabinie pasażerskiej. Doklejona została ściana nadbudówki z wyciętymi oknami i zamontowaną taśmą foliową jako szybami. Obawiam się jednak, że gdy zmontowana kabina zostanie zamknięta, wyposażenia tego  nie będzie widać. ( albo będzie widać bardzo słabo) Miałem chwilę zawahania czy robić środek kabiny. Jeżeli jednak autor modelu zadał sobie ten trud i zaprojektował wyposażenie,- to dlaczego ja mam tego nie zrobić?

Dzisiaj kolej na prawą ściankę nadbudówki i kontynuację wykonywania ławek.

Dzisiaj doszedł tylko jeden element: pokład górny. Element ten został podklejony 1 mm tekturą.

Może faktycznie się uda. Teraz pozwoliłem sobie na wykonanie sterówki z kominem, szalupy,  parę drobiazgów i wraz z dachem nadbudówki zamocowałem to na górnym pokładzie. 

Muszę przyznać, że model został zaprojektowany przez autora starannie i wszystko pasuje bardzo dobrze. Model wykonuję w standardzie, gdyż nie ma za bardzo co od siebie dodać.  Autor opracowania jedynie nie przewidywał w wycinance olinowania oraz poręczy pod oknami na ścianie nadbudówki. Maszt statku w takim wypadku jest za słaby żeby wytrzymać naciąg nitek. Kolumna masztu  pod wpływem naciągu gięła się i łamała. Aby temu zapobiec, usztywniłem maszt drutem miedzianym o średnicy 1,2 mm, wklejając go w niszę masztu. Jednocześnie maszt od wewnątrz został posmarowany wikolem, co dodatkowo wzmocniło jego ścianki. Olinowanie wykonałem wzorując się na zdjęciach statków: Lilla Weneda i bliźniaczymi: Balladyną i Moniką. Jako poręcze przy ściankach nadbudówki posłużył drut miedziany 0,5 mm i pomalowany na szaro. I to by właściwie był koniec budowy. Pozostała tylko kosmetyka oraz tu i ówdzie jakiś retusz. A w piątek wodowanie.  Przyznam się, że nie za bardzo wierzyłem, że uda mi się skończyć, ten w końcu nieduży model.- z moimi kontuzjowanymi palcami. 

Rezultaty 0 - 12 z 12 pozycji
Udostępnij publikację:

Dodany przez Rumak

Rumak
Jestem klubowiczem od 2011-11-27