Brytyjski uzbrojony trawler HMT Coldstreamer wykonany był w celu własnej obrony przed U-bootami i niemieckim lotnictwem. Model w skali 1:200 nie jest duży (29 cm) ale posiada sporo drobnych elementów. Czas wyznaczony przeze mnie na sklejenie go wynosi 2 tygodnie. Jest to czas przed wyznaczonym terminem zabiegu operacyjnego prawej dłoni. Model miał być robiony z młodym do spółki, ale gdy dostał on na gwiazdkę Drona i gitarę wraz z aparaturą i Subwooferem,- stracił cały zapał do klejenia. Trudno, póki co,- zrobię go sam.
Niedziela minęła na piankowaniu i szpachlowaniu. Szpachlówka świetnie się wgryza w piankę a cienka jej warstwa o grubości nie przekraczającej 1 mm, szybko wysycha. Po pół godzinie jest już twarda i świetnie daje się szlifować.
Dzisiaj przygotowałem kadłub do oklejenia go burtami i poszyciem dennym.
W kolejnym etapie przykleiłem segmenty denne i po wyschnięciu przeszlifowałem. Segmenty zostały przyklejone wikolem. Ja nie mam aerografu, więc malowanie dna wykonałem przy pomocy gąbki i pędzelka artystycznego "3". Czerwony - strażacki kolor wycinanki nie bardzo mi odpowiadał, więc do intensywnej czerwonej farby Eko-Emakryl 1 (akrylowa) dodałem koloru czarnego. W ten sposób uzyskałem ciekawy kolor wiśniowy. Po około jednej godzinie dno było już całkiem suche, więc można było dokleić burty. Jutro chcę zrobić odpoczynek od klejenia (chyba że mnie poniesie)
jarecki
Zastanawiam się czy przy piankowaniu i szpachlowaniu dna, dałoby rade uniknąć oklejania tego poszyciem dennym? .........
Oczywiście zrobić można wszystko. Rzecz w tym, że pianka jest porowata. Nałożenie cienkiej warstwy szpachlówki i jej szlifowanie nie daje całkowicie gładkiej powierzchni. Zawsze wystąpią drobne rysy. Położona bezpośrednio na nią jedna warstwa farby nie zakryła by tych rys, stały by się one bardziej zauważalne. Aby uzyskać gładkie dno należałoby wtedy położyć dodatkowo 2-3 warstwy,- każdą szlifując. Tylko że wtedy powierzchnia dna staje się grubsza (dno kadłuba powiększa swoją szerokość) Przy doklejeniu burt, może się okazać, że na styku z dnem wystąpił wystający próg. Widok jest niezbyt ciekawy, gdy linia dna wystaje poza linię burty i nie stanowi z nią jednej gładzi.
Aby tego uniknąć, na wyszlifowaną powierzchnię dna doklejam segmenty papierowego poszycia dennego. Papier pokrywa drobne rysy i niedociągnięcia szlifowania, sam daje się dobrze szlifować i wystarczy jedna cienka warstwa farby, aby dno było gładkie i utrzymało jedną linię, jedną gładką powierzchnię z burtami. Zresztą ta pianka ze szpachlówką nie musi być super idealna. Ona ma za zadanie tylko uchronić powierzchnię dna i nie dopuścić do zapadania się poszycia pomiędzy wręgami, czyli chroni przed efektem tzw. „krowich żeber”.
Można oczywiście kleić poszycie bez tego wszystkiego. Przy uważnym montażu dno może wyjść całkiem ładnie i bez wklęśnięć. Sam też tak kiedyś robiłem pozostawiając puste przestrzenie miedzy wręgami. Okręt wyglądał ładnie do momentu, dopóki ktoś ciekawski nieuważnie uchwycił w ręce model i wklęsnął burtę. Cała praca i włożony wysiłek straciła na wartości. Więc się zabezpieczyłem. Teraz, gdy wykonany model ma stać i cieszyć oczy,- wypełnienie przestrzeni między wręgami zabezpiecza go skutecznie przed takimi niespodziankami. Na koniec dodam: Gdy model z pustymi przestrzeniami, stoi dłuższy czas w zmiennej wilgotności pomieszczenia,- może to owocować nieznacznym „sflaczeniem” burt i dna.
Teraz przyszła pora na prace na pokładzie. Przykleiłem trochę drobnicy i część nadbudówki. Elementy proste, więc szybko poszło.
Faktycznie,- upaprał się. Tak to jest gdy do późna w nocy robi się kilka rzeczy na raz, aby zdążyć na czas przed wyznaczonym terminem zabiegu. Ale to nie problem. Zabrudzenia zostaną oczyszczone, gdyż to tylko niechciana sucha plakatówka schodząca pod gumką myszką. Obym tylko nie dostał garbu,- jak ostrzega Ohotka.
Czas goni, wiec ostatnio udało się zamontować na kadłubie nadbudówkę główną, dwa działka, podstawę działa na fordeku, trapy i parę innych drobiazgów.
Już widać światło w tunelu. Zaraz finisz!