USS Archerfish

USS Archerfish
  • Okręty, statki, żaglowce
Wydanie: 1997 No01 USS Archerfish Seria: Military Model Wydawnictwo: Haliński Andrzej Skala: 1:200

Biorąc się za Archerfisha od Halińskiego z 1997 roku miałem na uwadze sentyment do tego modelu oraz okazję do treningu przed najnowszymi opracowaniami wysokiej jakości „podwodniaków” w 1:200. Dwie strony A3 z elementami. Jedna na szkielet, jedna na części. Maluszek 47,5 cm długości. Wydawało się to robotą na dwa wieczory, a okazało czasochłonną, ale jak rzadko satysfakcjonującą walką z kartonem. Wyszło jak wyszło. Poszycie nie jest gładkie, nie jest bez szpar etc. W zależności jak padnie światło zaokrąglone fragmenty burt przy pokładzie wyglądają na gniecione młotkiem. Miejscami nawet wyglądają na załamany karton! Nie policzę ile razy przypatrywałem się pod każdym kątem tym elementom na granicy zawału serca myśląc, że tak właśnie jest – za każdym razem niedowierzając, że to tylko efekt błyszczącego kartonu i jest on ładnie i gładko zaokrąglony. Fotografia nie daje szans na taką weryfikację. Taki urok kartonu kredowego zastosowanego w modelu. Stary model oznaczał tradycyjne podklejanie elementów i składanie szkieletu. Lufy dział i inne szablony jak wyżej. Sam szkielet to czysta przyjemność. Wszystko pasuje, bez dodatkowych usztywnień zapewniał poprawną i niewykrzywioną konstrukcję. Schody zaczęły się przy kolejnym kroku: poszyciu i jego spasowaniu. Szczególną uwagę poświęcę na karton: przy 1:200 dość gruby, sztywny i kredowy. Co to oznacza? Każdy mniejszy niż burta kiosku element rozdwajał się – wystarczyło zahaczyć lekko krawędź. Elementy zwijane – zawsze rozdwojone i przycinane, gdyż zawsze były za grube. Papier kredowy? Regularne mycie rąk i palców, aby nie zostawiały śladów na najczęściej niemal czarnym poszyciu. Polerowanie elementów chusteczką, co jakiś czas prewencyjnie, aby nie został żaden odcisk palca – widać na tym wszystko, a strach przed trwałym defektem nakazywał w pracy wzmożony pedantyzm. Przyklejony i uformowany w różnym świetle pokazuje różne defekty, które często znikają po przesunięciu wzroku o minimalny kąt. Wycięte pieczołowicie otwory przelewowe wymusiły jeszcze ostrożniejszą pracę i trudności w doklejaniu. Tu przy spasowaniu na styk każdy kolejny element był loterią. Grubość wręg w zasadzie była wystarczająca, ale jak widać nie wszędzie dało się zachować ładne i gładkie łączenia. W zdjęciach na zbliżeniach wydają się to gdzieniegdzie wręcz dramatyczne wyrwy jak w Titanicu - w rzeczywistości nie razi bardzo znacząco. Elementy pokładu i burt były to de facto bardziej kanciaste elementy do owijania wręg. Szlifowanie górnej części szkieletu, aby burta dosięgnęła podpokładu z obu stron nastręczało wiele emocji. Oczywiście pochyłe wnęki w pokładzie z włazami do ładowania torped stanowiły kolejne powody do docinania skalpelem gotowego już szkieletu – poszycie nie pokrywało się z wycięciami w szkielecie. Do ciemnogranatowych elementów użyłem matowej farby Pactra RAL 7021 (M) – na wręgach wygląda na czarną, ale w pozostałym retuszu ma idealnie pasujący odcień. Stery, śruby (malowane u mnie w okrętach zawsze rdzawym Humbrolem), minimalna ilość drobnicy pokładowej nie sprawiały kłopotów. Kiosk, peryskopy czy uzbrojenie zrekompensowały początkowe trudności. Mimo wiekowej detalizacji te elementy cieszą oko. W działach największego kalibru uplastyczniłem „rynny” do ładowania pocisków, gdyż sam element miał wcześniej konstrukcję zwykłego pudełka. Dwa główne peryskopy sprawiły o tyle trudności, że trzeba było upchnąć między nie kilka elementów i drutów – po kadłubie miałem uraz więc pasowałem wszystko na sucho dziesiątki razy. Relingi na kiosku klejone cyjanoakrylem to druciki w dwóch standardowych grubościach. Relingi na pokładzie to drucik i żyłka 0.08 mm pomalowana jasno szarą pactrą użytą do retuszu elementów jasnych. Co do kiosku uwaga: autor opracowania w opisie sugeruje pomalowanie lamp sygnałowych (czerwona/zielona) na burtach kiosku w odwrotnej konfiguracji – przez co po weryfikacji musiałem je zrywać i zamienić miejscami. Ostatecznie nie wiem czy to zasługa modelu czy oryginalnego okrętu, ale ukończony model bardzo mi się podoba. Mimo przeprawy, niezadowolenia z niedoróbek i innych elementów, które można było zrobić lepiej. Kreda dała się we znaki – wciąż daje! Ale nie wyobrażam sobie teraz tego 1:200 na zwykłym kartonie. Ciemny kolor pięknie błyszczy, a liczne jasne elementy na pokładzie kapitalnie z nim kontrastują. Każdy ukończony segment czy element przyprawiał mnie o uśmiech: szczególnie całość kiosku, czy poszczególne działka. Archerfish zaserwował mi nieoczekiwane wyzwanie i równie nieoczekiwaną satysfakcję.

  • Wykonanie:
  • Skala trudnosci:
  • Prezentacja:
Okładka

Komentarze

  1. Armand2018-07-13 14:44:59

    Przepraszam no :/ i jednocześnie serdeczne dzięki :) Nie będę polemizował - wiem jak to wygląda, ale na usprawiedliwienie dodam, że dopasowywanie tych elementów żeby wyglądały jak wyglądały było nie lada zagwostką.

  1. Zbyszek0012018-07-13 11:52:31

    Zaokrąglenia pokładu przechodzące w burty spierniczyłeś. OK wiem to kreda, ale te elementy bardzo są widoczne i rażą oczy złym wykonaniem. Poza drobnymi szparami w poszyciu jest pięknie. Chyle czoła. Model dla wybitnych modelarzy i skoro dałeś mu rade do tego grona możesz się zaliczyć. Nie dam Ci zatem 10 za wykonanie tylko z powodu kształtowania tych pokładów. Kurde jakbym cię dopadł w łapy … Reszty maksiki. Piękny model i pięknie się prezentuje. Mam wielki sentyment do fajnych łódek podwodnych. A na koniec witaj, bo do tej pory nie widziałem Ciebie pośród nas. Rzekłbym wejście smoka.

  1. Armand2018-07-13 09:55:14

    aragorn001- dziękuję za zrozumienie i pozytywy :) Najgorsze, że retusz na wręgach wszędzie jest ciemnogranatowy - pod kolor elementów. Niestety na tekturze wyszedł jak czarny i tu też moje przeoczenie - dziobowe wręgi trzeba było retuszować jaśniejszą farbą :/ W realu, aż tak nie razi całe szczęście :) Będę trzymał kciuki za Twoją "rybkę" :) Dzeja - podejrzewam, że w ostatniej tendencji do wydawania podwodniaków w 1:200 ktoś w końcu wyda podobny USS w nowym opracowaniu. Wtedy będzie warto, bo to opracowanie to masa roboty i bardzo trudno tu o "perfekcję" w standardzie.

  1. dzeja2018-07-12 20:51:06

    Model chyba bardzo trudny, Nie podjąłbym się. Mały model, a grubość kartonu jak dla dużego. Widać na składaniach jego grubość. Połysk też jest bezlitosny dla najdrobniejszych różnic w płaszczyznach. Szacunek za wielki wysiłek .

  1. aragorn0012018-07-12 14:30:06

    Witaj, napiszę więcej bo znam ten model i wydanie. Walczyłem z nim jakieś 4-5 lat temu o ile dobrze pamiętam. Model nie jest łatwy, to jest po pierwsze kreda, po drugie sama bryła kadłuba jest skomplikowana, po trzecie w skali 1:200 to jest wyzwanie, pewnie niewielu zdaje sobie sprawę, że elementy kiosku, artylerii itp to wiele części wielkości 1-2mm, tak właśnie jest. Co do Twojego wykonania, to chylę czoła pomimo widocznych lekkich niedokładności. Kreda nic nie wybacza. Widzę, że retusz jest czarny i wydaje mi się, że to bardzo podkreśla wszystkie łączenia. Sama kolorystyka modelu jest właśnie taka ciemna z różnymi odcieniami szarości. Drutologia super, drobiazgi, podkreślam ... drobiazgi na kiosku, peryskopach i działach świetne. Drabinki, relingi super. Za wycięcie otworów przelewowych szacun! W sumie to bardzo podoba mi się Twoje wykonanie. Mój był o wiele gorszy i po paru próbach poprawek wylądował w koszu :( Gratuluję i dopowiem ciekawostkę, że przed sklejeniem zeskanowałem sobie i powiększyłem do 1:100 mojego Archerfish'a, kadłub jest wypiankowany, poszpachlowany, przetarty i pomalowany na czarno, czekan na lepsze czasy, mam sklejoną artylerię i częściowo kiosk i tak to sobie czeka od 3-4 lat. Jeszcze raz - podoba mi się, szczególnie, że znam materię i wiem jak trudno z tego zrobić coś miłego dla oka. Pozdrawiam serdecznie!

  1. Armand2018-07-12 13:40:11

    Dziękuję za słowa krytyki :) Wydruk oryginalny - na samym poszyciu zdarzały się "fabryczne" plamy i przebarwienia - ot kreda 1997r. Ogólnie o modelu oraz co i jak i dlaczego jeszcze napiszę uzupełniając opis. W skrócie: zdaje sobie sprawę z licznych ułomności modelu ; o samym spasowaniu kadłuba itd można sporo poczytać - dość stare opracowanie robi swoje. Po grafice, opracowaniu elementów i detalu widać, że model nie należy do najnowszych. Spędziłem nad nim "trochę" godzin :) głownie pracując nad szkieletem i poszyciem - efekt jest wymierny, gdyż nie chciałem inwestować jeszcze większej ilości czasu w coś co w standardzie wiele lepiej by nie wyglądało, a czasu pożarłoby na pewno znacznie więcej. Była to też rozgrzewka przed podwodniakami z IJN z tego roku - tak gwoli wyjaśniania :) (tytuł poprawiony! - dzięki :D)

  1. Zygfryd2018-07-12 13:00:27

    "Parę" godzin spędziłeś nad nim,co? Mi się podoba i 3 x max. Nie wiem czy sam bym lepiej wykonał,bo nadal szkolę swój warsztat,ale jak najbardziej ok. Czasami położenie elementów kadłuba się nie zgrywa,ale takie mankamenty naszego "hand-made'u" dodają jak dla mnie delikatnego smaczku i niepowtarzalności. I wygląda na standard-a jak wiadomo wtedy wszystko wyłazi i trzeba bardziej się przykładać

  1. And Di2018-07-12 12:58:18

    Czy to jest oryginalny wydruk z wycinanki, bo jeśli tak, to dość słabo wydrukowali. W tym modelu się nie popisałeś. Kadłub dość słabo sklejony, szczeliny w łączeniach segmentów, zagniecenia, odznaczające się wręgi, słabo zwinięte rurki masztów na nadbudówce. Z plusów, to dość ładne relingi. A, i brak literki "r" w nazwie - w tytule :)

Rezultaty 0 - 8 z 8 pozycji

Zaloguj się aby podzielić się swoimi komentarzami z innymi.

Nie posiadasz konta na Kartonowki.pl? - Zarejestruj się i zostań jednym z Nas! Logowanie