Witam w kolejnej relacji. Tym razem wybór padł na modele czołgu KW-2. Model niby ten sam ale z różnych wydań i inaczej będzie wykonywany. Pierwszy egzemplarz to KW-2 z Model Cardu. Ten model będę chciał wykonać w standardzie i wzbogacić go jedynie o nity i siatki. Nie ukrywam, że wzorować się będę na relacji Paulka. Model drugi to wydawnictwo rosyjskie, a w dodatku skan. Otrzymałem go kiedyś z jakimiś modelami i szkoda by się zmarnował. Oba modele różni wieża. Wersja z Model Cardu posiada wieżę seryjną stosowaną w większości egzemplarzy, a model rosyjski posiada wieżę MT-1 czyli tzw. "dużą". Model ze skanów zamierzam malować i wykonać go w malowaniu niemieckim z dużymi krzyżami na wieży. Wbrew powszechnej opinii, że to brzydale dla mnie KW-2 to czołg posiadający swoisty urok. Wyobrażam sobie niemieckich żołnierzy widzących takie monstra w ataku. Przydatność tego wozu na polach bitew to już inna sprawa. Na zdjęciach można zauważyć dość duże różnice w wymiarowaniu szkieletu czyli któreś wydawnictwo coś źle policzyło:). W przypadku KW-2 z Model Cardu pierwszy raz zastosowałem szkielet wycinany laserem i przyznaję, że świetnie się z nim pracuje. Złożenie wszystkiego zajeło mi około 20 minut. Szkielet wydania rosyjskiego to waga ciężka -tektura na dole i górze szkieletu 2mm. Oba szkielety co mnie dziwi nie posiadają wzmocnień wewnętrznych, a tylko boki oraz górę i dół. Czołg w wydaniu rosyjskim jest bardziej zdetalizowany. Oba czołgi chcę robić równocześnie tak by cały czas były na tym samym etapie. Zapowiada się długa relacja którą przewiduję na nie mniej niż rok. No to jedziem z tym koksem...
Przyznam, że mam obawy przed równoczesnym budowaniem dwóch modeli. Nigdy nie miałem zaczętego więcej niż jednego ale wiem też, że gdybym skończył jednego Kw to nie chciałoby mi się zaczynać od nowa tego samego niemalże modelu. Dawno nie sklejałem niczego bez malowania więc jest to powrót do korzeni i sprawdzenie czy jeszcze to jakoś mi wychodzi. Oba są już oklejone i niedługo pokażę co już jest zrobione.
Niewiele udało się zrobić ale szkielety są już oklejone. Lepiej przemyślane według mnie jest oklejenie modelu rosyjskiego ale za to skan blaknie i pod wpływem kleju polimerowego nadruk strasznie się maże. Na modelu ze skanu na dole porobione są nity ale na jasnym tle nie bardzo to widać i pewnie stanie się widoczne po pomalowaniu. To do następnego.
Powoli idziemy do przodu. Do modelu ze skanu zrobiłem wahacze i mimo, że wszystko fajnie pasuje to strasznie denerwuje mnie karton na jakim to jest wydrukowane. Papier ten strasznie się mechaci i klej rozmazuje druk ale jakoś to idzie. Jeden wahacz to około 15 elementów nie licząc śub więc zabawa przednia. Pomalowałem spód i powinien wyjść całkiem ciekawy model z tym kolorkiem. Do Kw z MC (Model Card:)) zrobiłem siatki nad silnikiem i kopułkę. Siatki są trochę za grube i miałem dość duży problem z ich uformowaniem co niestety widać. Czasu mało to i sklejanie idzie opornie ale co jakiś czas postaram się o aktualizację. Pozdrawiam.
beataNie wiem czy możemy w tym przypadku mówi o podkładzie. Farbkę A 107 rozrzedziłem thinnerem A00 i dwa razy taka rzadką pomalowałem wzdłuż spodu modelu. Trzecia warstwa poszła w poprzek. To jest już ostatecznie pomalowane. Co do wahaczy to widac na fotkach, że co niektóre wymagają małych poprawek (jakieś farfucle powyłaziły). Nie wiem czy spryskanie tego sprayem nie skomplikuje mi zwijania elementów. Muszę spróbowac na jakimś kawałku. Tatku pytasz czy się waham, jak na razie zero wahań. Wymiękne pewnie przy podwójnych kółeczkach i gąskach:). Pozdrawiam.
Skan psiknij delikatnie lakierem,druk przestanie się mazać.Podkład strzeliłeś bardzo dobrze.
Tym razem wykonane zostały (chyba tak się to nazywa) odbijacze do zatrzymywania wahaczy. Zrobiłem je już dla dwóch modeli i znów są różnice zarówno wymiarowe jak i w sposobie ich klejenia. Model z MC dostał trochę wyposażenia na płycie silnika. Do retuszu użyłem humbrola 150 ale wyszedł trochę za ciemny (już to skorygowałem) i ciut to widać. Wykonałem też kółka podtrzymujące dla czołgu ze skanów. Na jednej z fotek modelu z MC widać pod siatkami nad silnikiem klej ale normalnie jest niewidoczny. Tradycyjnie mogło wyjść lepiej, a i zdjęcia nie są najlepsze ale zmuszony je byłem robić komórką i aparatem przy sztucznym świetle. Niestety występuje u mnie przypadłość ludzi pracy czyli brak czasu na własne hobby. Pozdrawiam. Rafał.
jacekZauważyłem te warstwy i też mi się nie podobają. Aparat trochę je podkreślił bo w realu tak bardzo nie są widoczne. Przejadę to papierem z tym, że będę miał obawy czy potem pomaluję bandaż tak by nie uwalic całej reszty. Bandaże mają inny kolor niż reszta kółka co jest może słabo widoczne ( farbki A 46 i A 107)
całkiem nieźle ale bandaże na kołach od czoła mogłeś przelecieć papierkiem ściernym bo widać wszystkie warstwy.
Skończyłem kółka podtrzymujące i wahacze do Kw z Model Cardu. Wahacze robiło się przyjemnie, a kółeczka już trochę mniej z uwagi na to, że trochę złą taktykę obrałem. Wszystko jest retuszowane (prócz części które nie będą widoczne) ale wydawać się może, ze gdzieniegdzie brakuje farbki. Jak widać kółka obu Kw różnią się jak lato i zima. Inny rozstaw, szerokość kółek i jestem ciekaw co to z tego wyjdzie. Obręcze od kółek z modelu skanowanego przetarłem i pomalowałem więc już tak nie widać łączeń między paskami jak było poprzednio. Do obu Kawulców chciałem użyć gąsek z modelu ze skanu bo są tam pojedyńcze ogniwa ale teraz nie wiem czy to wyjdzie w uwagi na różne rozstawy części w obu modelach. Sklejanie dwóch modeli na raz jest niezłą jazdą i trochę można się pogubić. To do następnego.
Te kółka są inne i inaczej rozwiązanie jest ich klejenie więc nie odczuwam, że robię to samo. Jedyne czego się obawiam to budowa gąsek- zawsze brakuje mi do nich powera. Co do zdjęć to ostatnio połowa robiona jest telefonem, a połowa aparatem w zależności co jest pod ręką. Mnie się one tak do końca nie podobają.
Za późno spojrzałem do relacji Paulka i teraz przyszło mi za to zapłacić. U Paulka część środkowa na kółkach podtrzymujących jest ładną kopułką a u mnie jest płaska. Zdecydowanie taka wyoblona wygląda ładniej. Będę tak musiał zrobić na kołach głównych. A na wstępie relacji napisałem, że będę się wzorował na tym co zrobił Paulek i chyba jakoś mi to nie wyszło:)
Na tą chwilę modele wyglądają tak jak na fotkach. Zastanawiam się nad tym czy skanu nie pomalować jakimś zielonym, a potem na to dopiero Pactrę A 107. Dało by mi to możliwość zrobić jakieś zadrapania co by wyglądało na to, że czołg po zdobyciu był przemalowany przez niemiecką panzerwaffe. Byłbym wdzięczny za podesłanie mi jakiś linków lub zdjęć podwozia tego czołgu. Mam książki i monografie ale akurat zdjęcia części podwozia potraktowane są po łebkach.
Zrobiłem koła napędowe do modelu ze skanu. Jestem z nich raczej zadowolony. Zęby pomalowane Gun metalem co ma wyglądać jak przetarcia od pracujących gąsienic. Jako, że model będzie lekko brudzony to nie będą takie sterylne. Aktualnie robią się napędówki do modelu z Model Cardu i według mnie są lekko przekombinowane jeśli idzie o ich wykonanie. Ale tak to zaprojektował wydawca.
Model z Model Cardu dostał napędówki;). Niestety strzeliłem babola bo koła wyszły mi za grube. Podkleiłem o jedną część za dużo, a rozklejanie tego raczej nie miało sensu i groziło uszkodzeniem części. Załatwię to później tak, że spiłuję zęby wchodzące w koło i nie będzie to widoczne. Koła są ośrubowane i może tego nie widać ale nakrętki są sześciokątne. Dodam tylko, że każdy pomalowany element z czołgu ze skanu maluję na koniec Sidoluxem który pełni rolę lakieru. Biorę się za kolejne elementy :).
Jako, że forum już działa to zamieszczam fotki kółek napędowych. Opis do nich trochę wyżej;)
negrolakesKupiłem gąski od Answera grawerowane laserowo. Przyznam, że będę się do nich zabierał jak pies do jeża:). Co do tego czy pasują do napędówek to niestety nie. Różnica jest dość znaczna, a i dzięki mnie koła są dużo za grube. Pozostanie mi odciąć je od czołgu i poszczególne krążki z zębami porozdzielać. Zostawię odpowiednią grubość i spróbuję ustawić jeszcze rozstaw bo tu też jest spora różnica. Na razie nie mam do tego ani serca ani ochoty ale zrobić to trzeba.
Swietnie to wygląda. Aż zapytam. Gąsienice zamówiłeś już gotowe czy do złożenia?
Coś się w fabryce tanków ruszyło. Oba czołgi dostały koła napinające. Od kół napinających skanu ja dostałem nerwobóli. Nie wyszły tak jak bym sobie tego życzył. Model skanowany jest o wiele bardziej wymagający i ma więcej części. Wykonałem części służące do usuwania zabrudzeń z kół napędowych (model ze skanu miał dwa razy więcej elementów składających się na ta część). Odchudziłem kółka napędowe od modelu z MC. Bałem się, że będzie to bardzo trudne ale stara dobra żyletka poradziła sobie z dwoma kółkami w godzinę. Teraz pasuje bez problemu. Zaczęła się produkcja kół nośnych do skanu. Setki dziurek do wycięcia no i sam kształt wymaga cierpliwości ale przyznam kręci mnie to:). Jeśli ktoś poszukuję przyrządu do wycinania drobnych otworów to polecam to co widać na jednym ze zdjęć. Na razie jest pozytywnie, Widzę drobne rzeczy do poprawy ale nie mam chwilowo weny do tego co nie znaczy, że nie będzie to poprawione. Na koniec małe pytanie do tych co stosowali już gąski cięte laserkiem - czy ich ilość na arkuszu jest dawana z lekkim nadmiarem czy wszystko jest na styk? Drugie pytanie - czy laserki skleja się od czoła ze sobą z przerwą, czy na styk? bo u Paulka w relacji Kw-2 sklejane są dość ściśle, a boję się że może nie starczyć gąsek.Pozdrawiam.
beataBeata z tego co pamiętam (piszę z pracy) to moje ogniwka są połączone takimi cieniutkimi okrągłymi kawałkami tekturki. Tak jakby kawałkiem tektury na bokach każdego z ogniw. Nie są jako każde oddzielnie. Są pomiędzy ogniwkami przerwy na jakieś pół milimetra. Całkiem możliwe że są to tak jak napisałaś taśmy.
Laserki masz w taśmach,czy pojedyncze ogniwa?
Mały progres. Złożyłem i przykleiłem kółka. Ciężko było ustawić je równo (zawsze coś mi ucieknie) ale tym razem wyszło dobrze. Problemem okazało się malowanie boku kadłuba. Sądziłem, że tzw. thinner do rozcieńczania Pactry tylko ją rozcieńczy ale niestety zmienił też niestety odcień i będę to później musiał skorygować. Zdecydowałem, że gąski grawerowane trafią do tego modelu i już zaczołem działać-żmudne zajęcie ale efekt powinien być fajny. Do modelu z Model Cardu kupię chyba drugi zestaw gąsek bo wycinankowe są do niczego. Jak zwykle nie jestem zadowolony z rezultatu ale cóż pewnie nigdy nie będę, Szczęśliwego Nowego Roku życzę i szampańskiej zabawy dla wszystkich.
Złożyłem gąski do kupy i podwójnie od strony zewnętrznej, a raz od zębów przejechałem je lakierem w kolorze szarym. Na to gun metal i później przecierka miejscami czarnym. W zagłębienia w których teoretycznie powinien być brud "wmontowałem" pigment kolory ziemistego (tak mi się wydaje) zmieszany z BCG. Daje to pewność, że pigment się utrzyma i wygląda to fajnie. Zawsze gąski zakładałem na przyklejone koła napędowe i było w porządku. Tu jednak jest duży problem i już wiem, że w kolejnych modelach pójdę za radą Beaty by napędówki dokleić z założonymi gąskami. Pomalowane gąsienice są sztywne co sprawia mi trochę trudności ale jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że w kolejnym odcinku mojej mydlanej opery jeden z Kawulców będzie już stał na gąskach. Pozdrawiam.
Założyłem je właśnie i nie było lekko. Te gąski nie mają drucików, a trzymają się tylko na małych kawałeczkach tekturki prawie niewidocznej. Po pomalowaniu wszystko pięknie stwardniało i założenie tego by jakoś wyglądało było delikatnie pisząc trudne. Dodatkowo pierwszy raz takimi gąskami się bawiłem stąd nie wiedziałem czego się spodziewać. Jestem umiarkowanie zadowolony bo popękało w tylu miejscach, że miałem piękne puzzle. Zdjęcia wstawię może jutro bo teraz nie ma warunków do ich robienia, a dodatkowo muszę domalować parę braków. Nie jest to klasa Beaty ale na razie jakoś mi się podoba. A jak pomyślę, że niedługo czeka mnie to samo przy drugim KW to......uśmiech sam pojawia się na twarzy.