Krążownik ORP Dragon

Przyszła kolej na komin. Mimo wielu prób, nie miałem pewności, co do prawidłowego położenia górnej wręgi w kominie. Zdecydowałem się więc do wykonania technologicznego dystansu, który włożony do środka w kominie zapewni szybki montaż i prawidłowe położenie wręgi. Dystans zdał egzamin, więc zastosuję tę metodę również w drugim kominie.

Pierwszy komin już kompletny

Ohotka
nie ważne co i jaka metoda liczy sie efekt a u ciebie to powala ,,, chyle czoło.mam rozumieć ze te wszystkie drabinki itp sprawy to lasery ?
szkoda ze nie dodałeś przy kominie 1 grosika bo chyba to wszystkie nie jest za duże.. nie ma odniesienie jakie  to cudo ma gabaryty

Opisy które robię przy fotkach i rysunki własnych pomocy, wzmocnień i dystansów, robię z myślą, że mogą się one ewentualnie przydać kolegom, decydującym się na sklejenie Dragona. Jest to model dla cierpliwych, ze względu na dużą ilość drobniutkich detali. Swego czasu sam wykonywałem detale trawione do modeli, obwodów drukowanych itp. Teraz nie robię tego bo metoda się zestarzała i trudno o odczynniki. Poza tym metoda  była czasochłonna i nie zawsze dobrze to wychodziło. Więc teraz, gdy mam trudności z wykonaniem drobnych detali jak drabinki i relingi,- to je po prostu kupuję. Drabinki do komina Dragona wykorzystałem od niszczyciela USS Porter. Drabinki pasują, gdyż wszystkie moje modele maja tę samą skalę 1:200
Przy drugim kominie opisałem wymiary niektórych drobnych detali.

Kominy już na swoim miejscu Kominy już na swoim miejscu

Dzięki moi drodzy za przychylne opinie, ale czy czasami nie chwalicie dnia przed zachodem słońca? Ha... ha...!
Dzisiaj w relacji: działka Pom-Pom.
Zastanawiam się, czy nie za często bombarduję tutejsze forum moimi relacjami z wykonania każdego działka, każdej części. Może będzie lepiej, gdy pokażę się rzadziej, ale z większą ilością wykonanych detali.

Wojtek93 okręt to oczywiście super. Robi wrażenie; ile ma długości, 100 cm?

Okręt mierzy sobie 72,5 cm.
Dzisiaj aż 8 godzin zajął mi bardzo prosty element ( takie sobie bocianie gniazdo)

negrolakes
Takie malutkie coś a 8h zajęło. Ale chyba się opłacało co?
Sam nie wiem!

Pierwszy raz użyłem czarnych nici na wykonanie olinowania. Zawsze używałem białych nici i mam teraz mieszane uczucia. Po przyklejeniu ładnie naprężonych nici, na drugi dzień zauważyłem, że zrobiły się "sflaczałe". Po odcięciu tych zwisów, przykleiłem nowe nici. Sytuacja na drugi dzień się powtórzyła. No cóż...Po puszczeniu po cichu "wiązanki" (może to coś pomoże) wymieniłem nici na takie z domieszką polyestru. No i zobaczymy. Więcej wymiany już nie będę robił choćby nie wiem co! Przy okazji zobaczyłem błąd w druku z częścią nr:184. (chyba,że to mnie się już w oczach pitoli). 

Część dziobowa właściwie skończona.Teraz czas na wyposażenie śródokręcia. Przedstawiam parę fotek z wyposażania przestrzeni prawej burty.

Właściwie część śródokręcia jest już skończona. Pozostała w niej tylko drobna kosmetyka. Teraz biorę się  do wyposażenia części rufowej + olinowanie. Jak do tej pory, Dragon kosztował mnie 259 godzin pracy. Odbija mi się to trochę na moich oczach, mam je czerwone jak u Angory. Jest to wynikiem klejenia modelu tylko wieczorem przy lampce. (nie wina tylko elektrycznej).

Coraz mniej czasu mam aby poświęcić go na budowę Dragona. Póki co, posuwam się jako tako do przodu. Nie opisuję teraz kolejno wykonywanych elementów na pokładzie rufowym, gdyż sposób wykonania jest taki sam jak na pokładzie dziobowym. Na fotach pokazuję aktualny stan wykonania na dzień 09.02.2014

Ostatnio przybyło parę drobiazgów i dwa działa. Dzisiaj przyszła kolej na maszt rufowy. Ponieważ w wydawnictwie nie pokazano jak mocować maszt tylny (dano wolną rękę wykonawcom), zastosowałem więc swoją metodę polegającą na dołożeniu naddatku technologicznego do nogi masztu. Naddatek ten wchodzi w wykonany otwór przelotowy przechodząc przez dwa pokłady. Ten sposób ustala prawidłowe ustawienie masztu, jego kat pochylenia, nie wspominając o "mocnym" zamocowaniu masztu.

Maszt rufowy zamocowany. Przybyło trochę elementów: działo, pontony, relingi i trochę innych bardzo małych drobiazgów. Pozostało jeszcze do zamontowania: śruby, ster, bomby głębinowe, reszta relingów i olinowanie. Nie wiem jak będzie ze zdjęciami, bo aparat się zablokował, karta pamięci jest zakleszczona. Póki co, mam pożyczony aparat. 

No i widać już światło w tunelu. Ostatnio doszły śruby, ster, część relingów, osłony i takie tam drobiazgi. Zostało teraz tylko zamontować resztę relingów, olinowanie, jakaś końcowa kosmetyka i ruszamy w próbny rejs!

Nie robię otworów pod reling, bo to mi po prostu nie wychodzi. Wystarczy, że jeden z otworów przesunie się o około  1/5 mm i błąd powiela się  z każdą nóżką, by przy dłuższym relingu "rozjechać się" całkowicie. Ja po prostu biorę malutką kropelkę kleju na czubek wykałaczki i nakładam ją na spód nóżki, wcześniej uformowanego relingu. Przykładam delikatnie reling w swoje miejsce leciutko go dociskając i pozostawiam aż wyschnie i usztywni się. Gdy reling jest długi, nakładam klej na 5-6 nóżek, przykładam w swoje miejsce i czekam aż klej złapie, by nałożyć go na następne 5-6 nóżek. W ten sposób mam równo przyklejony reling, a ewentualne drobne nieścisłości są zupełnie niewidzialne. Reling cięty laserowo można po przyklejeniu usztywnić caponem. Reling fototrawiony (w blaszczce mosiężnej) nie potrzebuje dodatkowych usztywnień. Sam w sobie jest sztywny i łatwiejszy w montażu.

Ostatni etap budowy Dragona,- rozwieszenie olinowania. Jak zwykle mam kłopot z doborem nici. Bawełniane dobrze się kleją, ale mają włoski, z którymi trzeba walczyć. Nici polyestrowe gorzej przyjmują klej i elektryzują się próbując "skleić się" ze sobą. I takie właśnie nici miałem. Diabli mnie brali, gdy mimo naciągu, jak magnes lgnęły do siebie. Nie mogłem dać za dużego naciągu ze względu na dość delikatne maszty. Jakoś wymęczyłem to olinowanie, więc po spędzeniu równiutko 300 godzin przy Dragonie, mogę zameldować zakończenie budowy. Model jest dobrze rozrysowany. Ze względu na dość dużą ilość drobnych i drobniutkich detali, polecić go można modelarzom cierpliwym i wytrwałym. Oczywiście można iść na skróty i pominąć te drobiazgi, jednak pamiętać trzeba iż to one nadają modelowi smaku. W kolejce czeka teraz rozpoczęty kadłub krążownika ORP Conrad. Ze względu na mnóstwo nawarstwionych zajęć, zrobię go nie wcześniej niż na jesieni. (a może trafi się coś innego, ciekawego). Zdjęcia z Dragona zamieszczę, gdy lepiej poznam pożyczony aparat foto.

Rezultaty 20 - 33 z 33 pozycji
Udostępnij publikację:

Dodany przez Rumak

Rumak
Jestem klubowiczem od 2011-11-27