Witajcie. Będzie wesoło,będzie radośnie....Właśnie zabrałem się za c.d tego gniota.Jeszcze wiele nie zrobiłem, ale muszę Wam powiedzieć,że nie rozumiem tych modelarzy, którzy narzekają na to opracowanie. Np. część 45a to zgodnie z opisem są schodki,więc chyba jasne? Poza tym doszedłem już po co są namalowane stopki na podbrzuszu samolotu. Nikt na to nie wpadł, a to jest po to,że gdy samolot zaryje nosem w ziemię i będzie kapotaż, to będzie informacja dla ekip ratunkowych żeby nie chodzili w butach po tym elemencie bo mogą uszkodzić poszycie. Ten kawałek "spodu" na razie tylko położyłem, a widać,że kamuflaż będzie się zgadzał na 100%,więc ....będzie radośnie!
Będzie wesoło...i to chyba na dłużej. Zmontowałem podstawę goleni kół. Co ja się naczytałem po różnych forach. Koledzy robili z tym elementem różne cuda. Przecinali, montowali odwrotnie, ale to moim zdaniem tylko pogarszało sytuację. Ja zmontowałem to bez żadnych udziwnień. Oczywiście nie wyszło tak jak bym sobie życzył. Niestety powstały szpary,które musiałem maskować. Nie jestem zadowolony, tym bardziej,że widziałem ten element wykonany bardzo poprawnie. (po prostu jestem Cienki Bolek). Przygotowałem elementy usterzenia ogona, ale już widzę,że jak to poskładam do "kupy" to wyjdzie "k..a." Zdjęcia pokazują co -nieco.A co dalej zobaczymy. Chodzi mi po głowie pomysł,żeby wzorem Beaty (dewastacja) przerobić Bryzę na 3-kołowy autobus. Przemalować na żółto, strzelić napis SKOOL BUS. I po ptokach.
Ja też widziałem co najmniej 2 Bryzy naprawdę fajnie wykonane i dlatego tak ciężko mi strawić to co ja próbuję zdłubać. Jedna z nich poniżej.
Witajcie. Prace powolutku ale posuwają się do przodu. Walczyłem dzisiaj z usterzeniem ogonowym.Miałem zamiar jeszcze powalczyć z podwoziem, ale sił zabrakło... Sam sposób mocowania tego usterzenia to porażka.Trzeba kombinować ,aby to udało się utrzymać w symetrii. Jak widać stateczniki pionowe "schodzą" się co tez widać w innych relacjach. Nie ruszam tego. Może tak ma być?. Teraz pozostało postawić ten autobus na kółkach i zabrać się za skrzydła i silniki.
Kolejny malutki kroczek.Zrobiłem "skrzela" jak to autor ujął, zamontowałem lampę antykolizyjną na lewym stateczniku (paskudna) i postawiłem ten autobus na kołach. Golenie to tylko na razie podstawa, później coś tam jeszcze podokładam. Musiałem lekko obciążyć przód, bo minimalnie ale przeważa tył. Po zamontowaniu skrzydeł i silników wszystko będzie OK. Na razie tyle.
Mam prośbę do obecnych "szkolników, studentów i fanatyków geometrii" .Ponieważ szaman już stary i wszystkie szkoły kończył daaaaaaaaawno temu, ma problem z podziałem koła na 5 części. Chodzi mi o to ,że toczyłem z drewna kołpaki śmigieł i muszę zaznaczyć na nich miejsca montażu śmigieł. Chciałbym to zrobić w miarę poprawnie, więc wybaczcie ,że głupio proszę o pomoc. Zamiast szukać w necie wolę poprosić Was .
Witajcie, po krótkiej przerwie, Bryza już spadła z pierwszej strony pracowni więc czas ruszyć dalej. Zabrałem się za uskrzydlenie tego autobusu. Obyło się bez większych problemów, choć sam sposób mocowania płata jest co najmniej dziwny-coś jak w He111. Myślałem,że po zamontowaniu płatów model ustoi na kołach, jednak okazało się, że minimalnie, ale siada (koła są w osi pionowej płata i ciężar płatów nie ma wpływu na wyważenie). Trzeba będzie dorzucić do silników po pustaku. Płaty wzmacniałem kawałkami kartonu od środka, góra i dół pozostawiając przerwę na krawędź natarcia.
Wojok. Kołpaki są już dawno "wypełnione" drewnem. Przygotowałem je wcześniej, bo nie mogłem patrzeć na te z wycinanki. Mam też gotowe obciążniki metalowe do zamontowania w gondolach (mam zamiar przykleić coś takiego do wręgi) ,powinno wystarczyć. Pomalutku zmontowałem śmigła i pozostałe drobiazgi na kadłubie jak anteny - antena CELTON to pozostałość po witaminie C pomalowana od środka na czarno, rurki Pitota ( moje wykonanie) i elementy wyważenia lotek. W nich zamiast doklejania dolnych elementów z kartonu zalałem je gęstym klejem do drewna (soudal) ,a po wyschnięciu zamalowałem. W zasadzie pozostały tylko silniki, schodki i antena główna. W tym tygodniu powinien nastąpić koniec mojej męki i wreszcie będę mógł się zabrać za zaplanowany model.
Jarku: Zdecydowałem się na dociążenie gondoli ,bo nie mam odpowiedniego czarnego papieru, a malowanie raczej nie wchodzi w grę. Byłoby gorzej niż jest.
Generalnie model zaczyna wyglądać dość przyzwoicie, ale co mnie to kosztuje to tylko moje...
Czas pomalutku kończyć Bryzę. Posiedziałem dziś kilka godzin i prawie powstały silniki. Oczywiście nie było tak pięknie. Wszystkie wręgi są za duże. Nie wiele,ale jednak. Może to i lepiej bo było z czego przyszlifować po dwie sąsiadujące. Rewelacji nie ma ,ale da się wytrzymać. Kleiłem obydwa silniki równolegle, aby uniknąć niespodzianek. Jak już mieć ,to dwie naraz. Może jeszcze dziś je zamontuję i pozostanie mi tylko antena oraz schodki. Już się nie mogę doczekać kiedy wreszcie będzie koniec.
Oj ,chyba szybko niestety z MM nie będzie. Jedziemy dalej. Przykleiłem silniki. Nawet to szybko poszło. Oczywiście pod spodem zostają białe pola ponieważ gondole są za krótkie. Ale to Pikuś. Już się nie przejmuję.
Witajcie maniacy kleju. "Podjarany" Waszymi pozytywnymi ocenami niesklejalnego Me-410 postanowiłem iść za ciosem i na tapetę pójdzie kolejny przeklinany przez wszystkich model .Bryza w ocenie większości jest skopana totalnie, ale mimo to postanowiłem ,że skoro nielicznym wprawdzie, ale jednak udało się skleić fajnie ten model, to dlaczego ja bym nie mógł.Na razie zapoznaję się z fotografiami samolotu i możliwościami jego waloryzacji, a zauważyłem,że jest pole do popisu.Relacja pewnie będzie długa , ale postaram się dość szczegółowo opisać co i jak.Chyba,że zdarzy się jakaś nie przewidziana historia np. wyleję kawę, pies zje model itp.To wtedy będzie po sprawie, ale bądźmy dobrej myśli.
Zapraszam do kibicowania i cennych uwag w trakcie budowy.
Super Koledzy ,że wspieracie mnie w tym karkołomnym przedsięwzięciu. Relacja z Bryzy jest, ale tylko fragmenty i fatalne zdjęcia. Na naszym forum jest chyba kilkanaście sklejonych Bryz. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce "Bryza". Są lepsze i gorsze, ale moim zdaniem najlepsza jest kolegi dareks71. Skleił 2 Bryzy i są naprawdę niezłe, więc chyba daje się jednak model skleić.Jedno co mnie najbardziej razi w tym opracowaniu to kołpaki śmigieł. Nie mogę strawić tych "kapeluszy" porównując ze zdjęciami oryginału. Oczywiście to zmienię.
Więc pomalutku zabieram się za ...malowanie kaponem.
Zanim zacznę,jeszcze pytanie do znawców. Bryz jest chyba kilka wersji , jedna z nich ma 3 śmigła na silniku, ale i kołpaki są różne.Środkowe zdjęcie to chyba inny silnik bo ma z boku wylot spalin. Chętnie zmieniłbym tą wersję na 3 śmigłową -bardziej mi się podoba, ale czy można? Ta 5 śmigłowa wersja to taki "wiatrak". Czy to nie będzie kolidowało z wersją w wycinance? Co Wy na to? Jakby co to śmigła się dorobi.
Ohotka.Jak wyczułeś, ostatnio lubię wyzwania i mam nadzieję ,że skleję go nie gorzej niż dareks71.
Pozdrawiam .
Zabrałem się do pracy. Zrezygnowałem z kaponowania, po prostu dlatego,że mam już mało kaponu i bałem się ,że nie wystarczy. Karton jest nowy więc powinno być.Jak na razie to widzę,że budując ten model musi obowiącywqać stara zasada. 10 razy przymierz , raz sklej. Wręgi 2b i 3a stykają się ze sobą, a wręga 3a jest trochę za duża. Trzeba ją dopasować do 2b.Nie wolno zapomnieć o obciążeniu przodu bo model klapnie nam na zadek. Na razie tyle co na fotkach. Nie przyklejam noska do segmentu z kabiną bo łatwiej będzie nim manipulować montując elementy wyposażenia.Na etapie sklejania kadłuba nie trzeba retuszować krawędzi elementów z wręgami. Ja robię to dopiero po dopasowaniu sąsiadujących elementów, przeszlifowaniu na płasko papierem 800, jest łatwiej i prościej.
Ps. Sam nosek jeszcze pokryję SG i wyszlifuję i pomaluję, ale dopiero jak dobrze wyschnie . Będzie mi łatwiej gdy jest przyklejony do następnego segmentu.Poczytałem sobie kilka relacji. Wychodzi na to,że lista błędów i pomyłek w tym opracowaniu przekroczyła by pewnie z 30 razy grubość wydania, więc nie sugeruję się niczym tylko robię swoje trzymając się zasady 10x.
Powstaje wyposażenie kabiny. Oczywiście nie wszystko jest tak jak powinno. Przede wszystkim boczne panele są za szerokie i fotele wystają poza obrys drzwi.Część 11 jest za wysoka (dobrze,że wiedziałem i od razu ją przerabiam). Wolanty gdyby je zamocować tak jak na rysunkach to wyszły by chyba z kabiny. To jednak są drobiazgi z którymi dam sobie bez problemu radę.Na początek kilka fotek. Zdjęcia z lampą,więc widać braki retuszu na fotelach,ale już są poprawione. Normalnie tego prawie nie widać. Pozdrawiam.
Masz rację,kołpaki w tym opracowaniu wyglądają jak kapelusz tego blaszaka z "Alicji w krainie czarów".Oczywiście zmienię. Wyposażenie kabiny w zasadzie gotowe. Trochę dłubania było. Te druty to przewody z butli tlenowych. Zostaną podłączone po doklejeniu następnego segmentu.Na siedzeniach odcisnąłem rowki co ma imitować przeszycia materiału.
Troszkę zmieniłem plany. Zamiast następnego elementu zająłem się wytłaczaniem szyb do kabiny.Teraz słowo wstępu do tej operacji.
Wstęp.
Mój sposób wykonania kopyta do szyb lub owiewki kabiny, może być dla niektórych trudny do zrealizowania, choć nie potrzeba wiele.Ponieważ pracuję w takiej branży, że mam możliwość obróbki drewna, wykonanie kopyta czy kół jest "szybkie,łatwe i przyjemne".
1. Przygotowałem listewkę o wymiarach jak na rysunku, długości ok 20cm.
2.Szlifowałem ją na całej długości tak,aby uzyskać patrząc od przodu i tyłu kształt obrysu bocznego okna.(jest szablon w wycinance).
3.Po uzyskaniu zadawalającego obrysu przeciąłem listewkę na dwie części w środku i uzyskałem dwa kopyta na lewą i prawą stronę i zaokrągliłem przody. -Nakleiłem je na podstawki. Podobnie w przypadku okrągłego okna gdzie jako kopyto wykorzystałem odpowiednio dobranego pionka szachowego.
4. Z tektury 1mm przygotowałem 2 kawałki z wyciętym obrysem bocznego okna (lepiej z 2 mm)
5. Pomiędzy te kawałki tektury włożyłem folię i zacisnąłem z obu stron szczypcami.
6 .Nad palnikiem gazowym podgrzałem tak przygotowany element i nałożyłem na kopyto.
Wyszło za pierwszym razem,choć jeszcze nie sprawdzałem do wyciętych okien kokpitu, ale w razie czego można lekko skorygować kopyto i wytłoczyć jeszcze raz.
Sposób Jarka jest może bardziej dostępny dla wszystkich i też bardzo dobry.
Podczas wykonywania kopyta jakoby przy okazji wytoczyłem sobie koła i kołpaki do Bryzy. Kołpaki to suma dwóch elementów z wycinanki ,tak jak na przedstawionym rysunku. Rysując odręcznie nie zachowałem proporcji, ale wymiary wszystko wyjaśniają.
Taka mała przerwa w relacji. Trafiłem na coś.Znalazłem w albumie kilka fotek z pokazów lotniczych w Mielcu. Ile lat temu ,nie pamiętam. Wiem tylko jedno,że był tam AN 28, protoplasta Bryzy . Fotki analogowe oczywiście,bo o cyfrówkach nikt jeszcze nie słyszał, i zeskanowane. Takie trochę "Retro".
Na 1,2 i 3 zdjęciu widok Mielca i lotniska z pokładu "Antka" AN-2, widać stojące w szeregu wraki "Antków". Następne 3 zdjęcia to nic innego tylko AN 28 -pierwowzór lub jak kto woli protoplasta Bryzy w locie nad lotniskiem na jednym silniku co widać na 2 zdjęciu.(silnik 3 śmigłowy).-pokaz
Ostatnie zdjęcie to Iryda,niedoszły , a moim zdaniem niesłusznie zamordowany projekt. Irydę też skleję na przekór wszystkiemu ,bo mi się podoba.
Ps. Oryginalnej Bryzy też nie widziałem ,choć to tylko kilkadziesiąt kilometrów od Mielca. Może dalej jak 50 KM nie poleci....
Zanim zabiorę się za następny segment za kabiną,siłą rozpędu zabawiam się kołami. Nie miałem dokładnych zdjęć ,a na dalszych ,wyglądało to zupełnie inaczej (1 zdjęcie) i tak jak widziałem -zrobiłem koła. Później okazało się,że jest trochę nie tak,(2 zdjęcie), więc teraz nie wiem czy przerabiać czy zostawić takie wykonanie?W wycinance są takie "zębatki", ale nie będą wystawać poza obrys koła jeśli jest podtoczenie (wgłębienie). Przy płaskich kołach może?, ale to i tak nie daje właściwego efektu.... Nie wiem co zrobić. Poradźcie. Nie ma problemu ze zrobieniem nowych kół.Jeśli uznacie ,że trzeba to zrobię nowe.(mam dupikat).
Bryza fajna,tylko nie podobają mi się pofalowania na dużych powierzchniach. Pewnie to wina lakieru, ale i tak przy tak dużym modelu trzeba podklejać duże powierzchnie co zapobiegnie pofalowaniu.
Zabrałem się wreszcie za następny segment po kabinie.Jeszcze nie wiem co mi z niego wyjdzie, ale staram się korzystać z rad kolegów którzy już popełnili Bryzę.Na razie kilka fotek z przygotowań i z owiewki kabiny z wklejonymi szybami. Wyszło moim zdanie całkiem dobrze i jestem zadowolony z wytłoczek. Zdały egzamin.
Jak zrobię ten pierwszy element ,to mam nadzieję,że już będę wiedział jak postępować z następnymi.
I kolejne zdjęcia.Jak widać ,tzn. nic nie widać. Szkoda zachodu przy produkcji wnętrz kabiny i pokładu. Tam trzeba tylko zrobić to co ma być i wystarczy. I tak nic nie widać. Lepiej się skupić na dobrym dopasowaniu elementów kadłuba żeby to miało ręce i nogi.
Takich rzeczy jak niezgodności malowania i kamuflażu w ogóle nie biorę pod uwagę w tym modelu. Jest jak jest i nie mam zamiaru tego poprawiać. A projektant (nawet nie pamiętałem że ten sam dla He111) już dostał za swoje na Konradusie. Niestety to nie Pan Mistewicz. Ja nie komentuję tylko skleję model. Jak na razie nie było wcale wielkich niedokładności (nie uwzględniam malowania i kamuflażu ,który nigdzie nie pasuje). Wyłączając drobne elementy w kabinie,w której i tak niewiele widać. To ja popełniłem co najmniej 3 bobolki.
1- to za dużo zostawiłem naddatku na bocznych tłoczonych szybach, było fajnie na surowo, ale po naklejeniu na kabinę powstało mi lekkie załamanie nad prawym oknem kabiny i z tym już nic nie zrobię. Za to lewa część lekko się odkleiła co zauważył Jacek Fakt, ale wszystko było za świeże -już poprawiłem.
2-gi bobolek to taki,e zabrudziłem sobie dach zielonym retuszem.Nie pomogło natychmiastowe zmycie i farba zaczęła się rozpuszczać. Ratowałem się naklejając na dachu 2 elementy (z wyciętych drzwi) imitujące klapy. Nikt na to nie zwrócił uwagi.
3-ci bobolek w moim wykonaniu to taki,że do następnego elementu za kabiną najpierw wkleiłem podłogę zamiast wewnętrzne poszycie.Efekt na zdjęciu, ale to zginie po wklejeniu "foteli".(nogi tych stołeczków z drutu cynowego-łatwo się formuje i nie gubi kształtu).
Narzekano na to ,że wręgi nie pasują. Ja jakoś nie musiałem korygować płaszcza pierwszego segmentu i wręgi całkiem nie najgorzej pasowały.Ja kleję w ten sposób,że zawsze wycinam wręgę sąsiadującą i szlifuję ją do wręgi poprzedniej. To samo z następną.. Nie zwracam uwagi na to czy poszycie nie będzie za duże lub za małe.To można skorygować.
Z dostępnych relacji wynika,że koledzy stosowali różne metody dopasowania segmentów, ale też i efekty były różne. Co będzie dalej -zobaczymy. Mam tylko nadzieję,że nie tak jak w He111 im dalej -tym gorzej.
Wyspowiadałem się Wam ze swoich błędów i teraz mogę spokojnie pomyśleć o tym co dalej. Pozdrawiam oglądaczy i kibiców.
A oto moje bobolki w kolejności: