Zainteresowały mnie pierwsze frachtowce, które zakupione we Francji, pływały jako pierwsze statki pod Polską Banderą, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Takim statkiem był S.S. Wilno zakupiony w 1927 roku.Postanowiłem wykonać model tego statku, jako że nie był on jeszcze prezentowany na forum Kartonówki pl, jak też dlatego, że mało jest tu prezentowanych jednostek cywilno - handlowych. Model opracowany w skali 1:200
Witaj Ohotka
Model jest wydany przez GMP nr 13/2012. Ja w planach miałem krążownik ORP Dragon i rozpoczęty już szkielet krążownika ORP Conrad. Zostawiłem je jednak na później, na korzyść frachtowca S.S. Wilno
Tak naprawdę jest jeden statek. Do wyboru są natomiast dwie wersje. Różnią się one przednimi elementami burt, rufy i kół ratunkowych. Można wybrać jedną z dwóch wersji. Ja wybrałem wariant "Wilno" Wszystkie moje modele są w skali 1:200 gdyż ona zapewnia, że statki i okręty zmieszczą się w moim regale (za szybą.) Niestety, zostały jeszcze tylko 2 miejsca. Będzie tam ORP Conrad albo ORP Dragon.
Dzisiejszy dzień upłynął pod kątem dokonania naprawy skutków mojej chwilowej nieuwagi. Zdecydowałem się też na wypełnienie pianką najbardziej narażonych na wgniecenia przestrzeni między wręgami.
WojtkuStatki zostały zakupione w 1927 roku we Francji,- po wybudowaniu portu w Gdyni.Przeznaczono je do przewozu towarów masowych i polskiego węgla, do portów Zachodniej Europy, Ameryki Środkowej, Afryki Zachodniej, jak też do portów Morza Śródziemnego i Morza Czarnego. Podczas wojny 4 statki pływały na wodach angielskich, a piąty zagarnięty przez Niemców, pływał pod banderą Kriegsmarine do portów Norweskich. Ostati z tej grupy statków został przeznaczony na złom w 1975 roku. Były to bardzo udane jednostki
Jak do tej pory, obserwuję dość dokładne rozrysowanie modelu przez jego autora Ryszarda Bonesa. Rzut ogólny i rysunki pomocnicze sprawiają, że nie ma jak do tej pory, specjalnych trudności w wykonaniu modelu. Jednak brak mi tu planu generalnego z numeracją rozmieszczenia detali,- do czego jestem przyzwyczajony. Np. detal nr:5 (poszycie dna), od którego wg. autora należy zacząć obklejać część denną statku,- znajduje się w dziewiątej przestrzeni międzywręgowej, co wymagało chwili zastanowienia. Być może, że pod koniec pracy okaże się, iż plan generalny nie był potrzebny. Zobaczymy.
Jakubr1984.Do pianki nie zamierzam nic przyklejać. Ona służy tylko i wyłącznie do wypełnienia pustych przestrzeni międzywręgowych i ma zabezpieczać przed przypadkowym wgnieceniem burt w miejscach najbardziej narażonych, tj. legowiska podstawki, czy "za mocne" trzymanie w rękach za burtę tego statku. (co się zdarza najczęściej małolatom)
Po obklejeniu dna i pozostawienia go do wyschnięcia, wziąłem się za nadbudówkę. I znowu zdziwiony jestem wiotkością kartonu. Po zmierzeniu jego grubości stwierdziłem, że mierzy on 0,18mm - podczas gdy nowe nakłady Małego Modelarza mają karton o grubości 0,22 mm. Stare wydania Małego Modelarza miały karton 0,28 mm. Niby nieduża różnica, a trudności sklejania większe! Szczególnie uwidocznia się to przy budowie części dennych statków handlowych, posiadających spore zanurzenie. Elementy dna są wtedy dłuższe, a więc utrzymanie prostych powierzchni, bez wypukłości i wklęśnięć burt i dna jest dość trudne, (mimo wypełnienia pianką części dennej i burt.. Można było te elementy podkleić kartonem z bloku technicznego, ale za późno się zorientowałem, wiec teraz przyjdzie się trochę pomęczyć. To samo dotyczy nadbudówek. W celu zapewnienia sztywności i utrzymania kształtu, wprowadziłem do wnętrza wzmocnienia z tektury 1 mm. I myślę, ze będzie to dotyczyło wszystkich nadbudówek. Wydłuży to czas wykonania modelu. No ale przed nami grudzień, styczeń, luty...
Dno wykonane, teraz schnie. Przygotowuję burty. Po codziennej pracy przy modelowaniu,- jutro i w poniedziałek robię sobie wolne. A co!
Brak planu generalnego w tej wycinance nie ułatwia mi pracy. Dołączony opis słowny niestety, nie oddaje wszystkiego. Sporo czasu tracę na analizę: co do czego ma być przyklejone. Ostatnie kłopoty, to niezbyt pasujące burty do wysokości pokładów i ich kąta pochylenia. Zastanawiam się, jak wyjść z tego kłopotu. Póki co,- nie pasował obwód górnego pokładu rufowego do segmentu burtowego. Przymierzałem te segmenty na wiele razy i na wiele sposobów, by w końcu obciąć końcówkę pokładu o wielkość 2,5 mm. Spowodowało to odcięcie miejsca zamontowania pachołków. Oczywiście pachołki przykleję przesuwając je o te 2,5 mm. Spowoduje to jednak nieproporcjonalne zbliżenie ich do pozostałych elementów. Mam nadzieję, że nie będzie to się specjalnie rzucało w oczy.
Nie ma szczęścia mój statek. Ostatnio został niechcąco potraktowany wodą do kwiatów i położony na kaloryfer do wyschnięcia! (Nikt się nie chce przyznać) Ręce mi opadły! Chciałem już zakończyć tę budowę, ale na drugi dzień mi przeszło i wziąłem się do "wyprucia" zniekształconych burt. Teraz montuję nowe, które wziąłem z S.S Kraków,- z drugiej wersji tej wycinanki. (są identyczne jak w "Wilnie".) No i teraz statek ma napis na dziobie: "Kraków", a na tyle rufy: "Wilno" - Gdynia. Coś muszę z tym zrobić
Nie chciałem już więcej pruć statku, gdyż było niebezpieczeństwo, że mógłby on stracić symetrię. Sam napis: "Wilno" wyciąłem więc ze zniszczonych burt i zakryłem nimi napis "Kraków". Namęczyłem się ze zmianą burt, ale chyba wyszło dobrze. Teraz będę wyposażał kadłub w pozostałe elementy jak; wzmocnienia, pachołki, kotwice, ster, śrubę itd.
Po zainstalowaniu pokładu dziobowego wraz z prowadnicami łańcucha kotwicznego, kadłub jest prawie gotowy. Pozostały do jego wyposażenia tylko kotwice, ster i śruba napędowa.
Kadłub zwodowany. Przyszedł czas na nadbudówki. Dość cienki karton (moim zdaniem) wymaga dodatkowych wzmocnień wewnątrz wszystkich nadbudówek. Wykonuję je z tektury 0,5 i 1 mm. Zapobiega to nieprzewidzianemu efektowi "harmonijki" podczas operacji klejenia z "lekkim dociskiem". Kotwice postanowiłem przemalować na kolor ciemno-szary. Będą się one lekko odznaczać, gdyż czarny kolor kotwic zlewa się z czarnym kolorem burty dając niechciany efekt wystającej jakieś "buły". W oryginalnym statku kotwice były czarne.
Dziękuję kibicom-modelarzom za kibicowanie i doradztwo.
Mógłbym zrobić cieńsze wzmocnienia gdyby w ściankach nie były wycinane okienka. Jeżeli natomiast zdecydowałem się na wycinanie okienek, to muszę te ścianki wzmocnić, by podczas docisku w czasie klejenia, na linii wyciętych okienek nie zrobiła się harmonijka. Z tektury 1 mm są wykonane wzmocnienia pionowe, a z tektury 0,5 mm - poziome. Zresztą nie ma to chyba znaczenia. Ważne jest, by nadbudówka była sztywna i nie ulegała odkształceniom, nawet jeżeli jej wymiar wynosi 4,5 x 5,5 cm, czy 2,5x5,5 cm.
Tineo:
Każdy modelarz ma swoje metody, które mu najlepiej wychodzą. Ja do usztywnienia szkieletu kadłuba stosuję "malowanie" wnętrza szkieletu klejem Vikol lub Mobel. Po całkowitym wyschnięciu, na drugi dzień kadłub jest mocno sztywny, dobrze się szlifuje i można do niego przyklejać pozostałe elementy.
Prace przy "Wilnie" posuwają się powoli naprzód.
Pora na bardzo drobne elementy: Żebra ścianek ładowni przy pokładzie są możliwe do zamontowania tylko dlatego, że zaopatrzyłem się w pincetę służącą do nanizania nici w maszynie overlock. Bez tej pincety i lupy 8x byłoby to niemożliwe. Również windy żurawików są dużym wyzwaniem dla faceta z niezbyt cienkimi palcami i okularami 2,5+
Statek posiada 4 windy żurawików i 1 windę kotwiczną. Wszystkie są bardzo wiernie i dokładnie rozrysowane. Winda kotwiczna jest wielkości 5-groszówki i składa się z 38 elementów. Wiele z tych elementów jest wielkości 0,5 i 1 mm. Jest to duże wyzwanie, utrudnienie i pożeracz czasu. Pozwoliłem sobie na lekkie skróty w konstrukcji windy, ale w niczym to nie powoduje spadku jakości. Na fotkach, ze względu na czarną barwę trudno nawet zauważyć, że składa się ona z tylu elementów. Obecnie zamontowałem windę na swoim miejscu na statku.
Wojtku...W grudniu prace zdecydowanie stracą swoje tempo na korzyść trzepania dywanów, porządków, zakupów i takie tam...
Póki co, zainstalowałem sterówkę na swoim miejscu
jakubr - Wszystkie otwory okienne i bulaje są wycięte, retuszowane i podklejone folią celuloidową pobraną z taśmy filmowej. Otwory w czarnych burtach są retuszowane czernią, brązowe nadbudówki retuszowane są brązem. Przy robieniu zdjęć, folia w oknach odbija światło lampy błyskowej dając złudzenie białych futryn. Poza tym lampa błyskowa oświetla wnętrze sterówki która jest w środku biała i też daje odblask. Zresztą model jest w trakcie budowy, wiec brak tu i ówdzie retuszu nie stanowi specjalnego problemu. Po zakończeniu budowy robię przegląd i zauważone ubytki w retuszu zostaną zamalowane. Teraz dołączam zdjęcie wykonane bez lampy błyskowej, przy normalnym oświetleniu w pomieszczeniu.
Dzisiaj powalczyłem z pokładem szalupowym, który musiałem podnieść o 0,5 mm aby wyrównać poziom z pokładem sterówki.
Mimo innych różnych obowiązków, coś tam zawsze uda się sklecić. Dzisiaj wyposażałem pokład szalupowy. Jednak praca przy lampce to nie to samo co przy świetle dziennym. Cień padający od lampki często myli i powoduje przyklejanie detali odsuniętych od właściwej linii o 1 mm w lewo, czy w prawo. Aparat fotograficzny też potrafi odstawić numer podczas robienia fotek z lampą błyskową z bliskiej odległości. Zobaczcie sami. Na pierwszej fotce wierzch burty wygląda jak poskrobany nożem, a dno wygląda jakby było szorowane po bruku i posypane talkiem! Druga fotka robiona z większej odległości jest trochę lepsza. Wniosek jest jeden: Żeby zdjęcia oddawały stan prawdziwy,- trzeba je robić przy świetle dziennym. No ale jeżeli mam czas tylko wieczorem i jestem skazany na lampkę? No cóż...