Do mojej stoczni trafiła kolejna staroć z Małego Modelarza, nabyta ostatnio na drodze wzajemnej wymiany z kolegą Ohotką. Jest to niszczyciel ORP Garland z wydania w 1986 roku. Jak wiecie, wydanie sprzed 28 lat, to papier gruby, łamliwy i pożółkły, który jest trudny w klejeniu i jest to pewne wyzwanie dla sklejacza wydań retro. Wziąłem ten okręt na warsztat, gdyż rzadko jest on pokazywany na forach. Pierwsze prace już podjęte a następne nastąpią po przerwie świątecznej.
Jacek-KP
... Czy arkusze z częściami malujesz wcześniej lakierem dla wzmocnienia? Jeśli tak, to jakim?
Arkusze z wręgami nie impregnuję. Arkusze z pokryciem dennym i burtami pokrywam lakierem "Capon" 1x po zewnętrznej stronie i 2x po wewnętrznej. W arkuszach z detalami, pokrywam caponem 1x części proste. Części łukowate i okrągłe (jak komin) nie impregnuję. Są one natryskiwane mgłą wodną, formowane w kształty i pozostawione do wyschnięcia. Po wyschnięciu utrzymują nadany kształt i wtedy są klejone. Cały model kleję wikolem. Im więcej papier jest impregnowany, tym gorzej klej się przyjmuje. Więc trzeba to sobie wypośrodkować. Garland jest moim szóstym modelem klejonym ze starych wydań. Jak na razie ta metoda u mnie się sprawdza.
Dzisiaj przyklejenie pokładów Garlanda no i ... przerwa świąteczna!
Po świątecznej przerwie, czas uruchomić stocznię. Przed Sylwestrem coś niecoś trzeba podłubać. Dzisiaj wykonywanie kadłuba,- ciąg dalszy.
Trochę poświątecznej dłubaniny i komplet wstawek burtowych jest na swoim miejscu. Wstawki bardzo usztywniają kadłub i utrzymują linię symetrii. Po przeszlifowaniu całej linii burtowej, przyklejone poszycie burt będzie miało ciągłą równą powierzchnię bez załamań i "krowich żeber". (przynajmniej mam taką nadzieję)
Alski
Jak polecisz z wikolem po całości poszycia to nawet wstawki nie pomogą. Poszycie nadda się , skurczy ,pofałduje lub inne cuda powyczynia........ :)
Mam nadzieję, że tak nie będzie. Wypraktykowałem już ten sposób na poprzednio wykonanym "Gryfie", "Conradzie", czy "Dragonie". Nigdy nie lecę wikolem po całości. Poszycia burt i dna pokrywam klejem tylko po obrzeżach. W ten sposób poszycie leciutko się nadciągnie, nie powodując odkształceń. Przyzwyczaiłem się do wikolu i cały model tylko tym klejem jest klejony. Teraz zobaczymy, czy ten sposób sprawdzi się również w "Garlandzie". Zresztą nie ma wyjścia, bo szkielet kadłuba jest już sklejony.
Przyszedł czas na wypełnienie dna sucha pianką.
Dalszy ciąg walki z kadłubem. Dzisiaj wypełniłem całe dno zieloną suchą pianką i oszlifowałem część denną. Teraz cały ekran monitora mam w zielonym pyle pianki, bo ona po prostu się elektryzuje i przywiera do monitora. Ale to nie problem. Po prostu zapomniałem zwilżyć ekran monitora. Teraz pozostało oklejenie przygotowanego kadłuba poszyciem dennym i burtami.
Alski1.- Poprzednie modele miały wiek w granicach 30 lat, a w wypadku Gryfa 47 lat! Taki karton ma bardzo wyblakły kolor i miejscami prześwitujący pożółkły karton. Lakierowanie w takim wypadku nic nie daje, a tylko powiększa niechciany efekt "łaciatej krowy". Chcąc nie chcąc, malowanie jest po prostu konieczne. I nie chodzi tu o to, że słabo widać w galerii. Kolega Szaman wskazał sposób na polepszenie kolorystyki starych wydań za pomocą programu PhotoFiltre 7. Program pobrałem i będę się go uczył po ukończeniu Garlanda. A nowych wydań wycinanek z porządnym kolorem, w ogóle nie maluję. 2.- Aby wyszlifowana pianka była równa z wręgami,- należy ją szlifować drobnym papierem, przyklejonym na sztywnej, płaskiej listwie. Listwa powinna być długości sięgającej powyżej odległości dwóch sąsiadujących wręg.W ten sposób pianka nie jest więcej szlifowana. Jeżeli wystąpią jakieś ubytki i przeszlifowania, to oczywiście należy te ubytki potraktować szpachlówką.
..... A w przypadku poprzednich modeli malowałeś poszycie czy tylko lakierowałeś ,bo słabo widać w galeriach?
Jacek-KP
....... Ostatnio robię różne próby z materiałami akrylowymi i wydaje mi się, że tę twoją piankę można pociągnąć bezbarwnym lakierem akrylowym. Powinien ja ładnie wzmocnić i nie zniszczyć. Ale próbę trzeba zrobić na boku. A tak przy okazji to gdzie ja kupiłeś, tę piankę?
1. - Gruntowania lakierem akrylowym nie próbowałem. Dotychczas dobre wyniki dawało mi gruntowanie rozcieńczonym wikolem. Powierzchnia pianki robiła się wytrzymała i twarda na głębokość 2 mm i można ją było szlifować papierem ściernym. Ten sposób u mnie się sprawdza, więc nie szukam innego.
2. - Suchą piankę można kupić w każdej kwiaciarni w cenie 2 zł. za 1 szt. (wielkości cegły). U nich służy do kompozycji kwiatowych.
3. - Rozpoczynam przyklejanie poszycia dna. Nigdy nie smaruję klejem całej powierzchni poszycia czy pianki. Klejem smaruję tylko brzegi elementu poszycia. Nie dociskam elementu palcami (robią się wtedy krowie żebra), lecz dociskam element sztywną , płaską listwą, która nie powoduje wklęśnięć poszycia pomiędzy wręgami. Jak na razie dno wychodzi bez wgniotów, wklęśnięć i "krowich żeber". Zobaczymy jak będzie dalej.
Przed Sylwestrem, na Nowy Rok, - ORP Garland otrzymał pomalowane dno.
Ledwie dziś widzę na oczy, ale musiałem zamontować burty,- bo się bardzo o to prosiły.
AlskiJa pisałem już wcześniej, że wycinanka mająca prawie 30 lat, ma pożółkły karton i wyblakłe zanikające miejscami kolory. Wygląda to nieładnie, więc malowanie jest koniecznością. Pokład jednak zachował kolor z wydawnictwa. No i mam mieszane uczucia. Ten zachowany kolor pokładu nie za bardzo mnie się podoba. Mogłem pomalować pokład na ciemno-zielony (jak w ORP Piorun) lub ciemno-niebieski (jak w USS Porter). Może było by lepiej...kto wie? Teraz na malowanie pokładu jest już za późno i wszystkie pokłady zostaną w swojej czerwonej barwie. Natomiast wydawnictwa nowe z ładnymi, żywymi kolorami,- nigdy nie maluję, bo nie ma takiej potrzeby. Wstawki i pianka jest po to, aby się poszycie burt i poszycie dna nie załamywało i nie miało wklęśnięć. Jak widać na zdjęciach,- takich wklęśnięć nie ma.
Oj jestem zawiedziony .Pianka karton i wszystko po to by malować .
Przeglądałem wiele materiałów na temat Garlanda włącznie z Encyklopedią Broni, ale nigdzie nie znalazłem informacji na temat, jakiego koloru okręt miał pokład. Znalazłem jedynie zdjęcie modelu Garlanda stojącego jako eksponat w Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Wystawiony model ma pokład koloru czerwono - rdzawego, a więc domyślam się, że jest to oryginalny kolor Garlanda. Idąc za tym przykładem, zostawiam ten kolor z wydawnictwa bez przemalowywania pokładu.
Dzisiaj odwzorowany układ połączeń wykonany ze zwykłego drutu stalowego o średnicy 0,6 mm. Przykleiłem go teraz, gdy pokład jest pusty, gdyż po zabudowie trudno by było je zamontować.
Podkręciłem tempo.
Dzisiaj poszło piętro nadbudówki dziobowej. Zaczynam nabierać wprawy w klejeniu starego kartonu.
Jak na wycinankę prawie 30-letnią i tradycyjnie opracowaną, model jest dobrze spasowany. Elementy ładnie współgrają, a do tego model jest sporo zdetalizowany. Nawet od siebie nie potrzeba za wiele dodawać. Jedyną trudnością (ale do pokonania) jest grubawy i pożółkły papier. Z dużymi detalami nie ma problemu, ale z drobiazgami już jest kłopot. Trzeba używać różnych sposobów, aby pokonać te trudności. Stad często wykorzystywana jest lupa i zraszacz wody.
Dziś już kończę klejonko z detalem pomiędzy kominami.
Ciąg dalszy klejenia. Moja piękna zarzuca mi, że za dużo czasu poświęcam "pierdołom"!
Łodzie ratunkowe, pontony i wyrzutnia torped,- jest już na swoim miejscu. W międzyczasie zainstalowałem platformę działek p.lot. Chyba dam sobie teraz dzień odpoczynku.