Kaman SH-2G Seasprite GPM 563 1/33
-
W poprzednim odcinku skupiłem się na nosie to wedle mojej pokrętnej logiki teraz przyszła kolej na ogon. Dlaczego druga strona bo jak zwykle uciekam od szklarni no nie lubię tego robić. Ale do ogona powstał w ogólnym zamyśle jak cały model w standardzie plus pewne dodatki. Statecznik jak i pozostałe elementy sklejone w powietrzu. Potem wkleiłem ubogi szkielet. W stateczniku w miejscu załamania wału wstawiłem siateczkę. Na przekładni wirnika ogonowego drobiłem a właściwie zrobiłem po swojemu lampki. Lampki tłoczone są foli, górna składa się z dwóch części światła białego i czerwonego natomiast poniżej jest biała lampka. W części przejścia kadłuba w ogon uplastyczniłem jakiś wlew oraz stopnie dla obsługi. Natomiast w części środkowej tam gdzie jest koło wstawiłem kawałek styroduru bo ogon szkieletu właściwie nie posiada poza wręgami na połączeniu segmentów a to moim zdaniem trochę mało ale cóż ten autor tak ma że bardzo oszczędny jest jeśli chodzi o wręgi. Na koniec połączyłem całość razem wyszło w miarę choć do ideału brakuje sporo. Na belce jeszcze sporo różnych rzeczy dolepię.
-
Cześć.
Świetnie to wygląda. Swoją droga nie wiem czy coś pomyliłem ale wydaje mi się że na jakimś forum widziałem że ten model ma błąd z numerem bocznym albo w napisie. Ale u Ciebie tego nie widzę. Jest ten błąd czy pomyliłem modele? PS. Ogon wygląda obłędnie.
Odpowiem pokrętnie masz racje ale również mylisz się błąd był w modelu surówki klejonym przez autora w wdaniu GPM jet to poprawione. Dla nie wtajemniczonych chodzi o napis MARYNARKA w surówce był pisany przez W.Skąd wziąłeś grosza zrobionego z pokrywy studzienki?
A tak na serio, to pozazdrościć wzroku. Używasz jakiegoś szkła powiększającego jak robisz takie miniaturki?
No nie jadę na wspomagaczach okulary normalnie a czasem jeszcze wzmocnione lupą. Ale najważniejsze to macanie paluchami.
-
Cześć.
Świetnie to wygląda. Swoją droga nie wiem czy coś pomyliłem ale wydaje mi się że na jakimś forum widziałem że ten model ma błąd z numerem bocznym albo w napisie. Ale u Ciebie tego nie widzę. Jest ten błąd czy pomyliłem modele? PS. Ogon wygląda obłędnie.
Odpowiem pokrętnie masz racje ale również mylisz się błąd był w modelu surówki klejonym przez autora w wdaniu GPM jet to poprawione. Dla nie wtajemniczonych chodzi o napis MARYNARKA w surówce był pisany przez W.Skąd wziąłeś grosza zrobionego z pokrywy studzienki?
A tak na serio, to pozazdrościć wzroku. Używasz jakiegoś szkła powiększającego jak robisz takie miniaturki?
No nie jadę na wspomagaczach okulary normalnie a czasem jeszcze wzmocnione lupą. Ale najważniejsze to macanie paluchami.
-
W tej części tyle samo złości jak i szczęścia. Przebrnąłem przez najgorszą dla mnie cześć w każdym modelu czyli szklarnię. Nie lubię wręcz nie nawiedzę kleić oszklenia. Jakbym się nie starał to i tak zawsze coś spartolę coś upapram klejem, coś mi się nie zejdzie.
To co pokazuje to już drugie podejście. Pierwsze to była zupełna kiszka. Pierwszą wersję robiłem w ten sposób że poszczególne elementy ramek przyklejałem do szyb a następnie próbowałem skleić razem dach i przednia szybę. Skończyło się to moczeniem w wamodzie zmywaczu do farb akrylowych. Świetnie rozpuszcza i usuwa klej który używam do owiewek. W drugim podejściu zrobiłem odwrotnie najpierw skleiłem dach z ramką przednia a dopiero do tego wklejałem szyby. Jak już o szybach to przednia jest kupną owiewka a szyby w dachy są tłoczne z zielonej foli do bindowania na kopycie odlanym w oryginalnej kupnej wytłoczce. Po wklejeniu szybek dorobiłem konsolę przełączników i inne drobne elementy wyposażenia. Całość jakoś udało się połączyć z resztą kadłuba. Piszę jakoś bo nie do końca idealnie. Trochę mi uciekła symetria oszklenia względem reszty kadłuba. Już po złożeniu w całość wyszła różnica w odcieniach szarego na poszczególnych elementach dachu. To tyle o złości a radość, to że już mam za sobą szklenie. Chyba będę kleił okręty podwodne tam nie ma tego problemu.
-
W tej części tyle samo złości jak i szczęścia. Przebrnąłem przez najgorszą dla mnie cześć w każdym modelu czyli szklarnię. Nie lubię wręcz nie nawiedzę kleić oszklenia. Jakbym się nie starał to i tak zawsze coś spartolę coś upapram klejem, coś mi się nie zejdzie.
To co pokazuje to już drugie podejście. Pierwsze to była zupełna kiszka. Pierwszą wersję robiłem w ten sposób że poszczególne elementy ramek przyklejałem do szyb a następnie próbowałem skleić razem dach i przednia szybę. Skończyło się to moczeniem w wamodzie zmywaczu do farb akrylowych. Świetnie rozpuszcza i usuwa klej który używam do owiewek. W drugim podejściu zrobiłem odwrotnie najpierw skleiłem dach z ramką przednia a dopiero do tego wklejałem szyby. Jak już o szybach to przednia jest kupną owiewka a szyby w dachy są tłoczne z zielonej foli do bindowania na kopycie odlanym w oryginalnej kupnej wytłoczce. Po wklejeniu szybek dorobiłem konsolę przełączników i inne drobne elementy wyposażenia. Całość jakoś udało się połączyć z resztą kadłuba. Piszę jakoś bo nie do końca idealnie. Trochę mi uciekła symetria oszklenia względem reszty kadłuba. Już po złożeniu w całość wyszła różnica w odcieniach szarego na poszczególnych elementach dachu. To tyle o złości a radość, to że już mam za sobą szklenie. Chyba będę kleił okręty podwodne tam nie ma tego problemu.
-
Sztukmistrz no nie tak kolorowo to nie jest wszystko to godziny męczenia papieru aby taki efekt osiągnąć.
Zygfryd no widać widać
Wojtek Może i tak wygląda ale naprawdę jeszcze dużo pracy tym bardziej że mam w planie sporo dołożyć pierdółek na kadłubie.
A teraz kolejny raport z prac:
Ten ulepek powoli zaczyna wyglądać za czymś podobnym do …. „ryby” ;) Dokleiłem ogon i jak tak spojrzałem na całość to niestety widać lekkie różnice w odcieniach poszycia. Teraz bardzo rzuca się w oczy ale a czasem jak przyjdzie lakier i inne pierdółki myślę ze to trochę zaniknie. Od spodu podwiesiłem garnek z radiolokatorem i zabrałem się za zespół napędowy. Zrobiłem zespół silników wraz z podstawą przekładni głównej oraz część z dodatkowym osprzętem i pomocniczą jednostką napędową (APU). Gdzie powinny być siatki tam je powstawiałem, górne to z zestawu laserów boczne z moich zapasów. Z prawej strony wlot z APU. Silniki wypełniłem styrodurem czyli oznacza, to że nie będę robił silników. Mam pewną koncepcję na końcową prezentację wiatraka i nie przewiduje w niej otwartych silników. Styrodur po pierwsze wzmocni konstrukcje bo pewnie będzie to miejsce gdzie będzie się chwytać śmiglaka w celu przenoszenia a po drugie ułatwi mocowanie przednich przekładni kątowych. Zrobiłem również pokrywę nad kabina pilotów ale to jeszcze w wersji surowej czyli tylko sklejonej bez dopracowani połączeń.
-
Sztukmistrz no nie tak kolorowo to nie jest wszystko to godziny męczenia papieru aby taki efekt osiągnąć.
Zygfryd no widać widać
Wojtek Może i tak wygląda ale naprawdę jeszcze dużo pracy tym bardziej że mam w planie sporo dołożyć pierdółek na kadłubie.
A teraz kolejny raport z prac:
Ten ulepek powoli zaczyna wyglądać za czymś podobnym do …. „ryby” ;) Dokleiłem ogon i jak tak spojrzałem na całość to niestety widać lekkie różnice w odcieniach poszycia. Teraz bardzo rzuca się w oczy ale a czasem jak przyjdzie lakier i inne pierdółki myślę ze to trochę zaniknie. Od spodu podwiesiłem garnek z radiolokatorem i zabrałem się za zespół napędowy. Zrobiłem zespół silników wraz z podstawą przekładni głównej oraz część z dodatkowym osprzętem i pomocniczą jednostką napędową (APU). Gdzie powinny być siatki tam je powstawiałem, górne to z zestawu laserów boczne z moich zapasów. Z prawej strony wlot z APU. Silniki wypełniłem styrodurem czyli oznacza, to że nie będę robił silników. Mam pewną koncepcję na końcową prezentację wiatraka i nie przewiduje w niej otwartych silników. Styrodur po pierwsze wzmocni konstrukcje bo pewnie będzie to miejsce gdzie będzie się chwytać śmiglaka w celu przenoszenia a po drugie ułatwi mocowanie przednich przekładni kątowych. Zrobiłem również pokrywę nad kabina pilotów ale to jeszcze w wersji surowej czyli tylko sklejonej bez dopracowani połączeń.
-
Witam po długiej przerwie. Dalej pracuję nad zespołem napędowym. To co miałem zrobione przykleiłem do kadłuba trochę w kość dała mi pokrywa przekładni i agregatów nad kabina pilotów. Ten garbaty kształt nie jest łatwy ale późniejsze jego dopasowanie do reszty to już niezłą jazda. Jakoś się dało. Zrobiłem również wyloty gazów spalinowych i zaślepki do nich. Wyloty pomalowałem ze względu ze w wycinance są szare a w oryginale są srebrne. Wyloty te są dość charakterystycznym elementem śmigłowca dlatego są malowane. Powstały również wloty powietrza do silników a na etapie budowy są przekładnie kątowe wałów napędowych przekazujących moc z silników do przekładni.
-
Witam po długiej przerwie. Dalej pracuję nad zespołem napędowym. To co miałem zrobione przykleiłem do kadłuba trochę w kość dała mi pokrywa przekładni i agregatów nad kabina pilotów. Ten garbaty kształt nie jest łatwy ale późniejsze jego dopasowanie do reszty to już niezłą jazda. Jakoś się dało. Zrobiłem również wyloty gazów spalinowych i zaślepki do nich. Wyloty pomalowałem ze względu ze w wycinance są szare a w oryginale są srebrne. Wyloty te są dość charakterystycznym elementem śmigłowca dlatego są malowane. Powstały również wloty powietrza do silników a na etapie budowy są przekładnie kątowe wałów napędowych przekazujących moc z silników do przekładni.
-
Główne elementy zespołu napędowego trafiły już na miejsce, pozostały jeszcze drobne elementy np. lampki pozycyjne ale taka galanteria to już na koniec. Kolejnym elementem który zrobiłem to dodatkowe zbiorniki paliwa. Zbiorniki praktycznie w standardzie bez żadnych dodatków i przeróbek. Trochę niepokoi mnie sposób ich mocowania do kadłuba bo maja być przyklejone tylko na styk. Mam nadzieje ze jakoś będą się trzymać. Kolejnym elementem jaki zrobiłem to sonda cezowa magnetometru lotniczego. Tu pokusiłem się o drobne modyfikacje względem wycinanki. Do zrobienia końcówki stabilizacyjnej wykorzystałem elementy z zestawu laserów. Rurki zrobiłem z bibułki do papierosów. Rurki zrobiłem dłuższe niż trzeba i wklejałem je nadziane na igły na których je nawijałem. Dlatego tak bo są one bardzo delikatne i pewno by się połamały inaczej. Jak wszystko wyschło to zabrałem się za ich docinanie robiłem to również na igle za pomocą skalpela.
-
Główne elementy zespołu napędowego trafiły już na miejsce, pozostały jeszcze drobne elementy np. lampki pozycyjne ale taka galanteria to już na koniec. Kolejnym elementem który zrobiłem to dodatkowe zbiorniki paliwa. Zbiorniki praktycznie w standardzie bez żadnych dodatków i przeróbek. Trochę niepokoi mnie sposób ich mocowania do kadłuba bo maja być przyklejone tylko na styk. Mam nadzieje ze jakoś będą się trzymać. Kolejnym elementem jaki zrobiłem to sonda cezowa magnetometru lotniczego. Tu pokusiłem się o drobne modyfikacje względem wycinanki. Do zrobienia końcówki stabilizacyjnej wykorzystałem elementy z zestawu laserów. Rurki zrobiłem z bibułki do papierosów. Rurki zrobiłem dłuższe niż trzeba i wklejałem je nadziane na igły na których je nawijałem. Dlatego tak bo są one bardzo delikatne i pewno by się połamały inaczej. Jak wszystko wyschło to zabrałem się za ich docinanie robiłem to również na igle za pomocą skalpela.
-
A teraz odpowiem na temat rurek i wiercenia. Szczerze nawet nie pomyślałem o robieniu tego z litego kartonu bo miałem gotowe laserki z ładnie równo wypalonymi otworami i stad tak decyzja a nie inna. Teraz jak tak myślę to wywiercenie równo tych otworków wcale nie było by takie łatwe i nie wiem czy udałoby się za pierwszym razem ale pomysł jakiś jest i zapamiętam go na przyszłość może się przydać przy podobnych elementach.
-
A teraz odpowiem na temat rurek i wiercenia. Szczerze nawet nie pomyślałem o robieniu tego z litego kartonu bo miałem gotowe laserki z ładnie równo wypalonymi otworami i stad tak decyzja a nie inna. Teraz jak tak myślę to wywiercenie równo tych otworków wcale nie było by takie łatwe i nie wiem czy udałoby się za pierwszym razem ale pomysł jakiś jest i zapamiętam go na przyszłość może się przydać przy podobnych elementach.
-
A teraz odpowiem na temat rurek i wiercenia. Szczerze nawet nie pomyślałem o robieniu tego z litego kartonu bo miałem gotowe laserki z ładnie równo wypalonymi otworami i stad tak decyzja a nie inna. Teraz jak tak myślę to wywiercenie równo tych otworków wcale nie było by takie łatwe i nie wiem czy udałoby się za pierwszym razem ale pomysł jakiś jest i zapamiętam go na przyszłość może się przydać przy podobnych elementach.
To prócz tego że to bardzo pracochłonny sposób to wyszedł rewelacyjnie i nadal masz część kartonową a nie tekturową
. Co do równego wywiercenia po obwodzie i w osi to na pewno dał byś radę po wcześniejszym ich napunktowaniu.
-
A teraz odpowiem na temat rurek i wiercenia. Szczerze nawet nie pomyślałem o robieniu tego z litego kartonu bo miałem gotowe laserki z ładnie równo wypalonymi otworami i stad tak decyzja a nie inna. Teraz jak tak myślę to wywiercenie równo tych otworków wcale nie było by takie łatwe i nie wiem czy udałoby się za pierwszym razem ale pomysł jakiś jest i zapamiętam go na przyszłość może się przydać przy podobnych elementach.
To prócz tego że to bardzo pracochłonny sposób to wyszedł rewelacyjnie i nadal masz część kartonową a nie tekturową
. Co do równego wywiercenia po obwodzie i w osi to na pewno dał byś radę po wcześniejszym ich napunktowaniu.
-
Co do równego wywiercenia po obwodzie i w osi to na pewno dał byś radę po wcześniejszym ich napunktowaniu.
No tego się bardzo obawiam a poza tym miałem gotowe wypalone lasery dlatego taką obrałem drogęPowoli coraz mniej elementów zostaje mi do zrobienia i prędzej czy później nadejdzie czas aby zabrać się za powozie. Odwlekam to ile się da bo boję się tego pajękowatego czegoś na czym ma stać model. Dziwie się jak to się nie połamie w prawdziwym śmigłowcu. Ale do rzeczy, dziś przybyły osłony wyrzutników morskich markerów dymnych. Od siebie dołożyłem przetłoczenie na górnej części osłon oraz z prawej strony reflektor używany podczas pracy dźwigu ratunkowego a po lewej lampkę antykolizyjną. Wykonałem również prawe i lewe drzwi w których zamontowałem oszklenie według własnego tłocznia. Zdecydowałem się na własne wytłoczki ponieważ oryginalne wg mnie były zbyt płaskie i delikatnie mówiąc trochę słabo pasujące do otworów w wycinance. Wykonałem również imitację prowadnic do drzwi.
-
Co do równego wywiercenia po obwodzie i w osi to na pewno dał byś radę po wcześniejszym ich napunktowaniu.
No tego się bardzo obawiam a poza tym miałem gotowe wypalone lasery dlatego taką obrałem drogęPowoli coraz mniej elementów zostaje mi do zrobienia i prędzej czy później nadejdzie czas aby zabrać się za powozie. Odwlekam to ile się da bo boję się tego pajękowatego czegoś na czym ma stać model. Dziwie się jak to się nie połamie w prawdziwym śmigłowcu. Ale do rzeczy, dziś przybyły osłony wyrzutników morskich markerów dymnych. Od siebie dołożyłem przetłoczenie na górnej części osłon oraz z prawej strony reflektor używany podczas pracy dźwigu ratunkowego a po lewej lampkę antykolizyjną. Wykonałem również prawe i lewe drzwi w których zamontowałem oszklenie według własnego tłocznia. Zdecydowałem się na własne wytłoczki ponieważ oryginalne wg mnie były zbyt płaskie i delikatnie mówiąc trochę słabo pasujące do otworów w wycinance. Wykonałem również imitację prowadnic do drzwi.
-
Podwozie główne podejście 1857 w końcu coś z tego wyszło. To co proponował autor dla mnie było nie do przyjęcia i nie ze względu na projekt a sposób wykonania. Wszystkie te rurki miały być posklejane na styk bez żadnego wzmocnienia i tak samo na styk przyklejone do kadłuba jak dla mnie to za duży hardkor. Zacząłem kombinować jak to trochę wzmocnić i po którymś razie wyszło że wzmocniłem trochę bardziej tak że całe podwozie jest polutowane z rurek mosiężnych i oklejonych papierem. Dodatkowo dorobiłem przewody od hydrauliki składania podwozia jak i od hamulców. To co ostatecznie ukleciłem jest pomiędzy tym co było w wycinance a tym co jest w oryginale. Koła są żywiczne dość ładnie detalizowane jednak nie pozbawione wad odlewów całe szczęcie że tylko na obwodzie opon.
-
Podwozie główne podejście 1857 w końcu coś z tego wyszło. To co proponował autor dla mnie było nie do przyjęcia i nie ze względu na projekt a sposób wykonania. Wszystkie te rurki miały być posklejane na styk bez żadnego wzmocnienia i tak samo na styk przyklejone do kadłuba jak dla mnie to za duży hardkor. Zacząłem kombinować jak to trochę wzmocnić i po którymś razie wyszło że wzmocniłem trochę bardziej tak że całe podwozie jest polutowane z rurek mosiężnych i oklejonych papierem. Dodatkowo dorobiłem przewody od hydrauliki składania podwozia jak i od hamulców. To co ostatecznie ukleciłem jest pomiędzy tym co było w wycinance a tym co jest w oryginale. Koła są żywiczne dość ładnie detalizowane jednak nie pozbawione wad odlewów całe szczęcie że tylko na obwodzie opon.
W poprzednim odcinku skupiłem się na nosie to wedle mojej pokrętnej logiki teraz przyszła kolej na ogon. Dlaczego druga strona bo jak zwykle uciekam od szklarni no nie lubię tego robić. Ale do ogona powstał w ogólnym zamyśle jak cały model w standardzie plus pewne dodatki. Statecznik jak i pozostałe elementy sklejone w powietrzu. Potem wkleiłem ubogi szkielet. W stateczniku w miejscu załamania wału wstawiłem siateczkę. Na przekładni wirnika ogonowego drobiłem a właściwie zrobiłem po swojemu lampki. Lampki tłoczone są foli, górna składa się z dwóch części światła białego i czerwonego natomiast poniżej jest biała lampka. W części przejścia kadłuba w ogon uplastyczniłem jakiś wlew oraz stopnie dla obsługi. Natomiast w części środkowej tam gdzie jest koło wstawiłem kawałek styroduru bo ogon szkieletu właściwie nie posiada poza wręgami na połączeniu segmentów a to moim zdaniem trochę mało ale cóż ten autor tak ma że bardzo oszczędny jest jeśli chodzi o wręgi. Na koniec połączyłem całość razem wyszło w miarę choć do ideału brakuje sporo. Na belce jeszcze sporo różnych rzeczy dolepię.